Drodzy czytelnicy. Jeżeli ktoś to jeszcze czyta to pragnę powiadomić że notki Zombie Loan będą się też ukazywać na tym blogu Link. Zapraszam.
piątek, 21 września 2012
czwartek, 13 września 2012
Zombie Loan 2
Różowo włosa dziewczyna zmierzała do starego, opuszczonego akademika szkolnego (bynajmniej wydawało się że opuszczonego). Jednakże, nagle z nikąd pojawiło się niewielkie ostrze które dziewczyna złapała. Nad wyraz dobrze wiedziała do kogo należy ów przedmiot.
-Czego chcesz Axel?-Warknąła.-Z załółka wyszedł ognistowłosy młody chłopak o zielonych oczach, i uśmiechnął się szeroko.
-Szukałem cię.
-Niby czemu?
-A ty byś nie szykała najleprzego przyjaciela gdyby ten nagle zniknął?
-Nie, a szczegolnie nie ciebie i nie prżypominam sobie żebyśmy byli przyjaciółmi.-chłopak oburzył się jak małe dziecko.
-Jesteś okrutna!-zajęczał zielonooki.
-A ty głupi-powiedziała znów ruszając i przy okazji rzucając nożem w jego właściciela.
-Ej, mogłaś mi zrobić krzywdę-powiedział ognistowłosy z tródem łapią przedmiot który prawie wbił mu się w klatkę piersiową.
-Szkoda.
-Ej, ty próbujesz mnie zabić czy jak!?
-Nie, próbuje cię ignorować .-Axel spowarzniał, wiedział że dziewczyna go nienawidzi od czasu tego wypadku...
-Ale wiesz ze i tak się ode mnie nie uwolnisz.
-Niestety wiem... a teraz z łaski swojej spadaj.-Powiedziała z grymasem złości.
-Okej ale najpierw musze ci coś powiedzięć.
-Słucham?
-Pamiętasz jak obiecałem że znajdę ci robotę?
-No.
-Więc ciesz się, bo tę polubisz.
-Nigdy ci nie ufałam, ale jeśli chodzi o robotę to jesteś wiarygodny, gadaj.
-EJ, POCZUŁEM SIĘ DOTKNIĘTY!!-zielonooki zrobił minę urażonego dziecka-No dobra tu masz adres idź tam teraz.-powiedział wręczając Michiru karteczkę z bazgrołami.
-Dzięki.
-To papa.- ognistowłosy raz jeszcze uśmiechnał się szeroko a porem zniknął. Kita poszła pod wskazany adres z niechęcią, w końcu było późno więc była trochę zmęczona. Po przejściu kilku kroków wskoczyła na dach jednego z budynków, skacząc z dachu na dach szybko znalazła się na miejscu. Zeskoczyła na ziemię i weszła do budynku. Z korytarza słychać było krzyki jakieś dziwnie znajome. Otworzyła drzwi i weszła do środka i zatrzymała się w pół kroku. Spojrzała niedowierzająco na dwójkę młodzieńców.
-Co wy tu robicie?!
-Co ty tu robisz?!-Krzyknęli równocześnie dziewczyna i białowłosy. Natomiast reszta była odrobinę zdziwiona nowo przybyłą.
-Kim jesteś?-spytał spokojnie mężczyzna z blond włosami, spiętymi w kucyk.
-Kita Michiru.
-Watashimori Bekkou, co cię tu sprowadza? Przyszłaś po kredyt?
-Nie martw się nie potrzebuje go.-Odpowiedziała z pogardą dziewczyna. Mężczyzna natomiast zdziwił się.
-Więc po co?
-Alex mnie przysłał.-Watashimori rozpromienił się.
-Więc witam, od kiedy chcesz zacząć pracę?
-Od zaraz mogę.
-Świetnie! Ale jeszcze sprawa wypłat.
-Och, Alex wspomniał czy powiedział żeby pan zemną obgadał sprawę?
-Hehe, to drugie, wspomniał że nie chce oberwać jeśli coś by przekręcił.
-Spoko. Prosta sprawa, płaci mi pan połowę tego co zarobię a za resztę załatwia mi dwa woreczki krwi miesięcznie.-Dziewczyna spokojnie rozsiadła się na kanapie, a zebrani byli w lekkim szoku, najszybciej wyrwał się z niego Bekkou.
-Dobrze załatwione. Ale takie proste pytanie, hmm zgodziła byś się pracować w drużynie z nimi?-Mówiąc to wskazał na Shito i Chike. Ci zrobili głupie miny i wybuchli, a Kita razem z nimi.
-Co kurwa?!!!
-No Axel mówił że przydadzą ci się koledzy, a przy okazji byś im trochę pomogła.
-Zamorduje ***( sorki ale cenzurka czasem musi być XD). Niech no tylko wpadnie w moje ręce, udusze jak psa, posiekam na kawałki a potem spale!-Warczała dziewczyna.
-Mowy nie ma!!-Wydarł się białowłosy, a ciemnooki przytaknął.
-Zgadzacie się albo wam chłopcy cofnę pożyczkę a tobie młoda damo trochę utrudnię życie-mówiąc to blondyn miał minę mówiącą "lepiej mnie nie denerwuj bo zginiesz" . Więc chcąc nie chcąc musieli się zgodzić.
-Świetnie!-klasnął uradowany Bekkou.- A teraz Michiru-chan powiedź nam trochę o sobie, wykręty na nic się nie zdadzą, poza tym jestem ciekaw co mój bratanek miał na myśli mówiąc "Lepiej jej nie drażnij i bądź ostrożny bo możesz przypłacić życiem.".-Uśmiechnął się szeroko.-Yuuta zrób herbatkę. A teraz słucham.
------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie jakieś nie za bardzo i w ogóle. Ale wena ostatnio odmawia współpracy, szkoła się zaczęła i moja siostrzyczka nie chce mi pomóc z opowiadaniami bo musi wkuwać do matury. Tak więc ogłaszam że następna notka będzie za jakiś czas, jeżeli Emi raczy ruszyć cztery litery i mi pomóc. Przy okazji wie ktoś jaki kolor włosów ma Shito bo ja jakoś zidentyfikować go nie mogę. Więc miłego czytania i do następnej.
-Czego chcesz Axel?-Warknąła.-Z załółka wyszedł ognistowłosy młody chłopak o zielonych oczach, i uśmiechnął się szeroko.
-Szukałem cię.
-Niby czemu?
-A ty byś nie szykała najleprzego przyjaciela gdyby ten nagle zniknął?
-Nie, a szczegolnie nie ciebie i nie prżypominam sobie żebyśmy byli przyjaciółmi.-chłopak oburzył się jak małe dziecko.
-Jesteś okrutna!-zajęczał zielonooki.
-A ty głupi-powiedziała znów ruszając i przy okazji rzucając nożem w jego właściciela.
-Ej, mogłaś mi zrobić krzywdę-powiedział ognistowłosy z tródem łapią przedmiot który prawie wbił mu się w klatkę piersiową.
-Szkoda.
-Ej, ty próbujesz mnie zabić czy jak!?
-Nie, próbuje cię ignorować .-Axel spowarzniał, wiedział że dziewczyna go nienawidzi od czasu tego wypadku...
-Ale wiesz ze i tak się ode mnie nie uwolnisz.
-Niestety wiem... a teraz z łaski swojej spadaj.-Powiedziała z grymasem złości.
-Okej ale najpierw musze ci coś powiedzięć.
-Słucham?
-Pamiętasz jak obiecałem że znajdę ci robotę?
-No.
-Więc ciesz się, bo tę polubisz.
-Nigdy ci nie ufałam, ale jeśli chodzi o robotę to jesteś wiarygodny, gadaj.
-EJ, POCZUŁEM SIĘ DOTKNIĘTY!!-zielonooki zrobił minę urażonego dziecka-No dobra tu masz adres idź tam teraz.-powiedział wręczając Michiru karteczkę z bazgrołami.
-Dzięki.
-To papa.- ognistowłosy raz jeszcze uśmiechnał się szeroko a porem zniknął. Kita poszła pod wskazany adres z niechęcią, w końcu było późno więc była trochę zmęczona. Po przejściu kilku kroków wskoczyła na dach jednego z budynków, skacząc z dachu na dach szybko znalazła się na miejscu. Zeskoczyła na ziemię i weszła do budynku. Z korytarza słychać było krzyki jakieś dziwnie znajome. Otworzyła drzwi i weszła do środka i zatrzymała się w pół kroku. Spojrzała niedowierzająco na dwójkę młodzieńców.
-Co wy tu robicie?!
-Co ty tu robisz?!-Krzyknęli równocześnie dziewczyna i białowłosy. Natomiast reszta była odrobinę zdziwiona nowo przybyłą.
-Kim jesteś?-spytał spokojnie mężczyzna z blond włosami, spiętymi w kucyk.
-Kita Michiru.
-Watashimori Bekkou, co cię tu sprowadza? Przyszłaś po kredyt?
-Nie martw się nie potrzebuje go.-Odpowiedziała z pogardą dziewczyna. Mężczyzna natomiast zdziwił się.
-Więc po co?
-Alex mnie przysłał.-Watashimori rozpromienił się.
-Więc witam, od kiedy chcesz zacząć pracę?
-Od zaraz mogę.
-Świetnie! Ale jeszcze sprawa wypłat.
-Och, Alex wspomniał czy powiedział żeby pan zemną obgadał sprawę?
-Hehe, to drugie, wspomniał że nie chce oberwać jeśli coś by przekręcił.
-Spoko. Prosta sprawa, płaci mi pan połowę tego co zarobię a za resztę załatwia mi dwa woreczki krwi miesięcznie.-Dziewczyna spokojnie rozsiadła się na kanapie, a zebrani byli w lekkim szoku, najszybciej wyrwał się z niego Bekkou.
-Dobrze załatwione. Ale takie proste pytanie, hmm zgodziła byś się pracować w drużynie z nimi?-Mówiąc to wskazał na Shito i Chike. Ci zrobili głupie miny i wybuchli, a Kita razem z nimi.
-Co kurwa?!!!
-No Axel mówił że przydadzą ci się koledzy, a przy okazji byś im trochę pomogła.
-Zamorduje ***( sorki ale cenzurka czasem musi być XD). Niech no tylko wpadnie w moje ręce, udusze jak psa, posiekam na kawałki a potem spale!-Warczała dziewczyna.
-Mowy nie ma!!-Wydarł się białowłosy, a ciemnooki przytaknął.
-Zgadzacie się albo wam chłopcy cofnę pożyczkę a tobie młoda damo trochę utrudnię życie-mówiąc to blondyn miał minę mówiącą "lepiej mnie nie denerwuj bo zginiesz" . Więc chcąc nie chcąc musieli się zgodzić.
-Świetnie!-klasnął uradowany Bekkou.- A teraz Michiru-chan powiedź nam trochę o sobie, wykręty na nic się nie zdadzą, poza tym jestem ciekaw co mój bratanek miał na myśli mówiąc "Lepiej jej nie drażnij i bądź ostrożny bo możesz przypłacić życiem.".-Uśmiechnął się szeroko.-Yuuta zrób herbatkę. A teraz słucham.
------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie jakieś nie za bardzo i w ogóle. Ale wena ostatnio odmawia współpracy, szkoła się zaczęła i moja siostrzyczka nie chce mi pomóc z opowiadaniami bo musi wkuwać do matury. Tak więc ogłaszam że następna notka będzie za jakiś czas, jeżeli Emi raczy ruszyć cztery litery i mi pomóc. Przy okazji wie ktoś jaki kolor włosów ma Shito bo ja jakoś zidentyfikować go nie mogę. Więc miłego czytania i do następnej.
poniedziałek, 3 września 2012
Ghost Hunt 7
-Wchodzisz w to??-Mai już nie mogła się doczekać aż utrze Naru nosa.
-To zależy jaki zakład masz na myśli.
-Hmm na przykład w czasie jednego tygodnia każde z nas musi poderwać jak
najwięcej osób płci przeciwnej. Przykro mi ale twoje zapędy do chłopców
będziesz musiał powstrzymać. Hahahaha.
-Coś ty powiedziała?!@!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ty nadęta********************(ehh i znowu ta cenzura. Co za ludzie matko. Emi, To ty ją piszesz Emi.Yoru)
-Hola hola zwolnij narcyzku.to jak wchodzisz w to??
-Nie!!
-Oj nie złość się na mnie. Złość piękności... chociaż tobie to nie zaszkodzi bo i nie ma czemu. Hihihi.
-Maaatko znowu to samo-Lin już zdążył się przyzwyczaić do tego typu
sytuacji ale ta sytuacja mogła być nader ciekawa jeśli tylko ich
postępowanie nie ulegnie zmianie. Jednak razem z resztą grupy poszli do pokoju który ma im posłużyć za "bazę" żeby wszystko popodłączać. Zostawiając kłócącą sięparkę razem z panią Velves.
-Dobra wchodzę jeszcze ci pokaże niedoszła demonico.
-Poczekamy zobaczymy.
-A co będzie stawką??
-Hmm pomyślmy...
W tym momencie niespodziewanie wleciał przez drzwi pijany nastolatek.
-Kochanie wróciłem-zaintonował przybyły.
-Jezu Chryste jak ty wyglądasz-pani Velves, przyglądająca się dotychczas kłótni nastolatków, spojrzała z przerażeniem na przybyłego młodzieńca.-Poznajcie proszę mojego nieszczęsnego i nieokrzesanego syna Gabriela.
Wysoki chłopak o czerwonych do ramion włosach spojrzał na zebranych.
-Witam miłe panie.-odpowiedział. Spojrzał na Mai i spowżniał.
Dziewczyna również była w niemałym szoku, nie mogła uwierzyć że ktoś
poza Naru Linem i kilkoma osobami które znała ma tak potężną aurę.
Chłopak najwyraźniej też sporo widział gdyż zapytał Mai wprost.
-Kim a może raczej czym jesteś słodka?
-A ty?
-Gabriel Velves, lat 18. Człowiek z paranormalnymi zdolnościami. Teraz ty.
-Taniyama Mai lat 17, nigdy nie widziałam żeby ktoś miał tak silną aurę z wyjątkiem kilku osób które znam.
-Nie jesteś człowiekiem prawda? A przynajmniej nie do końca.
-Zgadza się jestem pół demonem.-po tej odpowiedzi panią Rose zamurowało. Chciała coś powiedzieć ale Kazuya powiedział że później jej wytłumaczy, na co blondynka się zgodziła.
-Więc, może powiesz mi co tu robisz?
-Niesamowicie szybko wytrzeźwiałeś.-zauważyła Mai.-Też bym tak chciała.
-Wrodzony talent-zaśmiał się ognistowłosy.
-A tak do poprzedniego pytania to, przyjechaliśmy zająć się tą zmorą.-Chłopak zmarszczył brwi.
-Nie potrzeba ona jest nieszkodliwa.
-Może i masz rację, ale czy wiesz co znaczy określenie "Bal duchów" którego używa?
-Emm nie?
-No właśnie.
-Więc oświeć mnie.
-Oznacza to że wszystko zostanie wchłonięte.
-Wchłonięte?-Zdziwił się ognistooki.
-Tak.
-To znaczy...?
-To znaczy że wszystko co znajdzie się w zasięgu "balu" zostanie wchłonięte przez bramę piekielną, taki prezencik dla szatana za możliwość bycia tutaj.
-Hmm wolał bym żeby zrobiło bum!
I nagle jak na zawołanie usłyszeli huk i w ogromniej dziurze gdzie były wcześniej drzwi (które parę dni wcześniej biedny Gabriel musiał malować) stała nieznajoma dziewczyna. Miała ognisto czerwone włosy do pasa, tego samego koloru oczy które były jak żywy ogień. Była wysoka i smukła a na dodatek miała parę czarnych skrzydeł. W ogóle ubrana cała na czarno, chłopakom szczęka by opadła gdyby nie fakt że trzymała w dłoniach dwa łukowate miecze.
-Co do diabła?!-Warknął Gabriel.
-No i wykrakałeś to swoje bum!-Warknęła na niego Mai.
-Kim ty do cholery jesteś??!!!!!!-wyrwał się z furią do przodu już praktycznie otrzeźwiały Gabriel.
-Co do diabła?!-Warknął Gabriel.
-No i wykrakałeś to swoje bum!-Warknęła na niego Mai.
-Kim ty do cholery jesteś??!!!!!!-wyrwał się z furią do przodu już praktycznie otrzeźwiały Gabriel.
Nieznajoma posłała mu diaboliczny uśmiech i odparła tylko:
-Waszą zagładą-po czym ruszyła na nich.
-Waszą zagładą-po czym ruszyła na nich.
---------------------------------------------------------------------
-Zarówno Gabriel jak i nieznajoma są stworzone przeze mnie więc mam nadzieje że się wam spodobają.
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę o uwagi.pozdrawiam Emi.
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę o uwagi.pozdrawiam Emi.
-To tyle ze strony mojej siostrzyczki, wiemy jesteśmy wredne kończąc w takim momencie, ale co poradzić?
Czekajcie cierpliwie, notka niedługo. Chociaż sama nie wiem, w końcu zaczął się mój najgorszy koszmar! Szkoła wróciła! Ratujcie!!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)