Gabriel na szczęście zdążył uniknąć bliskiego kontaktu z ostrzem przypominającym sierp księżyca.
Był cały lecz nie można było powiedzieć tego o koszulce jego ulubionego zespołu którą miał na sobie.
-Co ty sobie do cholery wyobrażasz??!!! Wbijasz do mojego domu niszczysz mi drzwi i ulubioną koszulkę. Idź do diabła!!!!
-Po
co???Tu lepiej się bawię :P-Dziewczyna ruszyła znów na Gabriela, lecz
drogę zastąpiła jej Mai. Nieznajoma zrobiła wielkie oczy i zatrzymała
się.
-Czego tu chcesz?-Spytała brązowowłosa. Na jej głowie gościły
kocie uszy, pojawił się również koci ogon i pazurki na rękach. Wszyscy
zebrani w sali byli równie zszokowani co nieznajoma. Jedynie Naru i Lin
którzy, wpadli razem z resztą drużyny do pokoju po wybuchu, zachowali
spokój.
-Co ty tu robisz?!- płomiennooka cofnęła się o krok.
-Mam tu robotę, ale jestem ciekawa co ktoś taki jak ty tu robi i jakim prawem demoluje czyjś dom.
-Proste, pracuje.
-Więc dziś zrób sobie wolne i się ulotnij...
-Słodka jak zawsze..
-Hola
hola, wy się znacie??!!!!.. Czy ktoś mi do cholery wyjaśni co tu się
dzieje?!!!-Gabrielowi najwyraźniej już zgłupiał dwie dziewczyny z takim charakterkiem to już za wiele na jego opite nerwy....
-Z miłą chęciom tylko najpierw was pozabijam może być taka kolejność??
-"Zebrało
jej się na czarny charakter"-pomyślał Gabriel patrząc na nowo przybyłą z
pogardą i nienawiścią, bo w końcu przez tą laskę będzie musiał znowu się
męczyć ...
-Słuchaj no nie ważne jakie dostałaś zadanie. Nie
skrzywdzisz nikogo dopóki ja tu jestem-Mai była pewna że nie pójdzie jej
łatwo z czerwonooką ale musiała jakoś spróbować ocalić ich wszystkich.
-Dobra
spokojnie panienki-Lin jak zwykle chciał złagodzić sytuacje i obecnie
panujące napięcie ale nie miał pomysłu jak tego dokonać...
-Czy on powiedział do nas panienki??!!-jak na komendę Mai i czerwonooka spojrzały morderczym wzrokiem na Lina.
-Proszę o wybaczenie.-Lin już wiedział co się święci więc wolał się wycofać niż być poturbowanym przez te dwie złośnice.
-Hmm
w sumie to mogę wam powiedzieć skąd się znamy. Tylko ostrzegam to może
być dla was szok gdyż wasza kochana przyjaciółeczka jest moją siostrą
cioteczną. Czyli konkretnie córkom siostry Lucyfera.
-Moment, moment
czyli ty...jesteś....córkom Lucusia????!!!-Gabriel dostał napadu
takiego śmiechu że zaczął się tarzać po podłodze.-hahahahhahahaaha
lepszej bajki nigdy nie słyszałem,masz coś jeszcze w zanadrzu??
-Owszem
-zezłoszczona nowo przybyła z furiom ruszyła na Gabriela ciskając w
niego ognistymi kulami które pojawiły się nie wiadomo skąd.-Pożałujesz
dnia w którym wszedłeś mi w drogę!!!
-To się jeszcze okaże -Gabriel z kpiącym uśmiechem omijał jej wszystkie ciosy......
...........................................15 minut później.....................................
-Co
jest do cholery? Kim ty jesteś?-zdyszana ognistooka nie wierzyła w to co
się dzieje-"Jakim cudem udało musie ominąć wszystkie moje ataki? "-ta
myśl nie dawała jej spokoju.
Gabriel również ledwo stał na nogach czuł się gorzej niż mogło by się wydawać gdyż minę miał jak zwykle arogancką....
Lin widział że znów szykują się do tej bezsensownej walki wiec postanowił jakoś zaradzić tej idiotycznej sytuacji.
-Spokojnie może damy rade jakoś to wszystko załatwić bez rozlewu krwi.?
-Ale
tak to stracimy całą zabawę :(-ognistooka i Gabriel byli najwyraźniej
niezadowoleni perspektywą utraty tego co ich zdaniem było największym
urokiem bójki.
-O ironio. Gabrielu trochę ogłady. Chcesz dokopać tej
pięknej dziewczynie a nie znasz nawet jej imienia.-matka Gabriela
wydawała się naprawdę oburzona brakiem dobrych manier syna w tej
sytuacji.
-Przepraszam cię moja droga za tego nieokrzesanego
neandertalczyka który jest niestety moim synem. Jestem Rosa a ty moje
dziecko?
-Mam na imię Emaira lecz to imię zostało mi nadane a naprawdę mam na imię Luna proszę pani.
-Ohh mów mi Rosa moja droga miło mi cię poznać. Może napijesz się herbaty?
-Bardzo chętnie.
-No
dajce spokój. Mamooooo ona przed chwilą chciała mnie zabić a ty
zapraszasz ją na herbatę?!!!!!-Gabriel patrzył ze zgrozą na swoją matkę
-Właśnie tak a tobie nic do tego.
-Nie zwracaj moja droga uwagi na niego. Nigdy nie potrafił się odpowiednio zachować.
-Szczyt
wszystkiego!!!!!!!!!!!-Gabriel aż zazgrzytał zębami nie mógł zrozumieć
jakim cudem jego matka tak nieudolnie interpretuje sytuację.
Ale
nagle dostał olśnienia-"a to przebiegła lisica"-pomyślał-"trzymaj blisko
przyjaciół ale wrogów jeszcze bliżej"-tak zawsze powtarzała jego matka.
-Ta kobieta oszalała-skomentował jak zwykle niewzruszony Naru,za co oberwał w tył głowy od Gabriela
-Cicho
siedź moja matka jest mądrzejsza niż ustawa przewiduje hehe- i poszedł za
matką i znienawidzoną już przez niego nowo poznaną dziewczyna
zostawiając tym samym Naru z masą pytań do których jak na razie nie było
mu dane poznać odpowiedzi.
---------the end----
Wychyla się.
-Nie
bijcie!! Przepraszam że rozdział tak późno!-kłania się nisko-ale Emi i
ja jesteśmy w konflikcie i tak jakoś wyszło. Ale dal tych co to jeszcze
czytają wiadomość. Mam zamiar napisać jakiegoś shounen-ai. Tak kochani,
ale prawdopodobnie będę go pisała na innym blogu. Tak więc niedługo wam
powiem dokładnie. Trzymajcie się misiaki. Papa:***