środa, 19 czerwca 2013

Czarny Kot Rozdział 5

-Widzicie najpierw szkoliła mnie Lal a potem pałeczkę przejęła Varia.-dziewczyna uśmiechnęła się słodko.-Ale i tak mam żal do Xanxus-ni że mnie do Varii nie chcą przyjąć.-spojrzała z wyrzutem na swoich "braci".
-Zapomnij-krótka acz zwięzła odpowiedz szefa oddziału zabójców wywołała oburzone prychnięcie Neko.
-No dobra, dobra. A więc wracając do tematu, co napisał właściwie dziewiąty? 
-Eee... napisał że będziesz nas szkoliła.-odpowiedział Sawada.
-Yhym. To się zgadza. Jestem wymagającym nauczycielem. 
-I niezbyt cierpliwym-dodał Belphegor z wrednym uśmieszkiem, na co Fran i Lussuria pokiwali tylko głowami. Sawada przełknął głośno ślinę.
-Squalo-ni pomożecie mi troszkę z nimi chociaż te kilka dni?-spytała czarnowłosa ze słodką minką.
-Jak myślisz Kuso Boss? Pomożemy?
-Nie.-odpowiedział czerwonooki.
-Masz odpowiedź-odparł Superbi. Na co Vongola decimo j jego strażnicy, w większości, odetchnęli z ulgą.
-Bell, Fran?
-Wybacz siostrzyczko-odparł blondyn.
-A ja ci pomogę.-zaoferował młodszy chłopak, na co dziewczyna uśmiechnęła się promiennie i przytuliła do niego.
-Dzięki, chociaż ty jeden mnie kochasz. A co do was-spojrzała na resztę Varii-możecie uwierzyć że się zemszczę i tak w ogóle to foh forever.- otrzymała tylko znudzone spojżenie czerwonek tęczuwek i pżerażone spojrzenia reszty zespołu, na co Fran zachichotał, a Vongola widząc że Bell chowa się za Mamon, Lussuria za Levim a Squalo cofnął o krok, głośno przełknęli ślinę. Jeszcze nikt nigdy nie widział aby varia bała się kogokolwiek. Wiedzieli teraz że z dziewczyną nie ma żartów. Tylko Hibariego jakoś to nie ruszało.
-Dobra.-zwróciła się do Tsuny na co ten spojrzał na nią spłoszony-dzisiaj jest późno, ja chcę spać, i ogólnie strzelić każdego z nich-wskazała na swoich kolegów.-z liścia za wredote wrodzoną, więc dziś macie spokój. W związku że jest środek tygodnia to pewnie macie zajęcia tak?
-Tak-odpowiedział decimo
-Okey, o której kończycie?
- Ja, Yamamoto, Gokudera i Chrome kończymy o trzeciej.
-Ja też!!!-wykrzyknął Sasagawa-A ty Hibari?!- w odpowiedzi dostał tylko rozdrażnione prychnięcie i po chwili po strażniku chmury nie było śladu. Tsuna tylko spuścił głowę a w jego oczach pojawił się smutek, co nie uszło uwadze Yoru. "Coś jest na rzeczy" pomyślała.
-Więc trening zacznie się jak już się ogarniecie po szkole.-na co wszyscy pokiwali głowami- a jeszcze jedno Tsuna powiesz Hibariemu że na razie na treningi nie musi przychodzić, jest dość silny więc najpierw zajmę się wami jasne?-chłopak kiwnął głową-Świetnie  to teraz wszyscy się ładnie rozchodzimy do domków idziemy się kąpać i lulu, bo jutro szkoła i wasza katorga ze mną więc lepiej się wyśpijcie. Zrozumiano?
-Tak-odpowiedzieli chórkiem
-To papa!-Kiedy drużyna dziesiątego Vongoli się rozeszła dziewczyna zwróciła się z mordem w oczach do swoich przyjaciół-Pożałujecie-wysyczała a jej uszy i ogon zadrgały nerwowo. Wszyscy prócz Squalo i Xanxusa cofnęli się o kilka kroków.
-Kupie ci tyle słodyczy ile chcesz więc skończ już z tym fohaniem-powiedział spokojnie szef varii, na co oczy Nero zaświeciły jak diamenty. Po czym dziewczyna uśmiechnęła się promiennie i rzuciła na szyję swojemu braciszkowi mówiąc że im łaskawie wybacza. Kto jak kto ale ona miała tylko jedną słabość mianowicie słodycze, wprost je uwielbiała. Więc cały zespół szczęśliwy że dziewczyna nie żuci się na nich i nie pomorduje, pojechali do sporego domku który dziewiąty wykupił Yoru na czas szkolenia dziesiątego i jego strażników.

------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za moją długą nieobecność ale byłam zawalona nauką i nie miałam wogule czasu nawet dojść spokojnie do komputera mam nadzieję że mi wybaczycie:*