piątek, 1 lutego 2013

Czarny Kot Rozdział 2


Teraz
-Lussuria!Gdzie jesteś ty cholero jedna?!!-Wrzeszczała czarnowłosa dziewczyna,ganiając po całej rezydencji.
-Znowu się zaczyna.-westchnął czarnowłosy mężczyzna a białowłosy i arcobaleno mu zawtórowali.
-Ej,Yoru czego tej gadziny szukasz?
-Sempai,nieładnie mówić tak o innych-Chłopiec w żabim kapturku zaczął pouczać blondyna za co oberwał w głowę.
-Ta cholera zarąbała mi laptopa!
-A na co temu zboczeńcowi twój laptop?
-Miałam tam nasze zdjęcia!
-Co rozumiesz przez nasze?
-No twoje,moje,Frana,Squalo-ni,Xanxus-ni,Levi'ego i Mammon!Lussuri też miałam kilka!A ta menda jedna mi teraz laptopa zajumała.Jeżeli jakiekolwiek zdjęcia znikną to zatłukę na śmierć tego zboczeńca!!!
-Dołączam się i jeszcze jedno.Skąd ty do kurwy nędzy masz nasze zdjęcia??!!!!
-Robiłam z zaskoczenia.:P
-Ej szefie wiesz że ona ma zdjęcia nas wszystkich i do tego ciebie jak śpisz?-Do pokoju wszedł strażnik słońca z wielkim wyszczerzem.-Ja wyszedłem wprost ślicznie ale na przykład Leviś nie wyspany to naprawdę śmieszny widok.
-No i co z tego że ma te zdjęcia?-Szef Varii niezbyt zainteresowany rozmową,raczył się odezwać.-W końcu niedługo wyjeżdża.
-CO!????!!!-zbiorowa reakcja wszystkich obecnych.Czemu się dziwić dziewczyna była z nimi zawsze,od kiedy Xanxus zgodził się ją trenować.Na początku wszyscy myśleli że to głupia rozpieszczona dziewczynka,dopiero Squalo i Mammon wyjaśnili im co się stało z rodziną Neko.Ale z nią było zabawniej,jedna mała dziewczynka wśród jednostki zabójców mafijnej rodzinki,którzy cóż byli nieco psychiczni każdy na swój sposób.Łączyło ich jedno,kochali zabijać.Ale dziewczyna wcale lepsza nie była.Przysięgła że zemści się na tych którzy  byli przyczyną jej piekła.Czarnowłosa posmutniała,ciężko jej będzie się z nimi pożegnać 9 lat z nimi była.Byli jej rodziną.Chciała wstąpić do Varii ale niestety boss jej zabronił.Nikt nie wiedział czemu.Ale czerwonooki wie aż za dobrze.Po prostu nie chciał aby stała się taka jak on.Co było jej marzeniem ironia nie?Nawet Fran który jest tu dopiero kilka miesięcy,czuje jak by była z nim zawsze,traktuje ją jak siostrę.Nagła wiadomość że ich neko wyjeżdża jest zaskakująca,co liczy się z lamentami.
-Ale czemu ona wyjeżdża?!-Bell
-No właśnie i gdzie?!-Fran
-Do Japonii.-Xanxus
-No ale czemu?-Bell
-Do Japonii?-Fran i Mammon
-Tak.-Xanxus
A w czasie tej jakże wciągającej rozmowy,czarnowłosa tłukła strażnika słońca.Biedaczek trzy żebra złamane,nos rozkwaszony,zadrapania i siniaki.Cieszy się jak małe dziecko że tylko to,bo nasza kochana niebieskooka potraktowała go taryfą ulgową,jeśli na serio chciała by mu zrobić krzywdę,wąchał by już kwiatki od spodu.
-Wyjeżdżam do Japonii żeby pomóc temu,jak mu było?A Sawada.Więc wyjeżdżam żeby mu pomóc.-I takim oto sposobem wszyscy obecni z wyjątkiem Xanxusa i Squalo zaliczyli piękną glebę.
-Temu śmieciowi???!!!!-wszyscy z wyjątkiem dwóch wyżej wymienionych.
-Tak Lal mnie o to poprosiła.
-Odmów.-Za taką odpowiedź oberwali po łbach.
-Nie,dobrze wiecie czemu.Lal nigdy nie odmówię,poza tym dziewiąty też poprosił.A podobno jest całkiem silny.Pokonał was wszystkich i jeszcze tego...e...Biakurana!Śniło wam się to nie?
-Noo,ale Yoru...
-Cicho Fran,przez jakiś czas będziecie mogli tam ze mną zostać.-zakończyła dziewczyna z uśmiechem.Na co morskooki uśmiechnął się i wtulił w swoją kochaną neko.
-Kiedy jedziemy?
-Dobre pytanie Squalo-ni nie powiedział mi jeszcze.
-Jutro rano.
-Trochę szybko...
-Ale im szybciej się zacznie,tym szybciej skończy.Poza tym słyszałam że strażnik chmury tego dzieciaka,jest bardzo silny.Chcę z nim powalczyć.
-Dobra,pakujcie się wszyscy,chyba że ktoś jechać nie chce-i znaczące spojrzenie na Bossa.Plus błagalne spojrzenie neko,przekonały go,w końcu czego się nie robi dla siostry nie?
-Ruszać się i pakować.-prosta a jak radująca odpowiedź,ze strony czarnowłosego.Jak kazał tak wszyscy ruszyli się pakować.A potem lulu.Ale dziewczyna przed snem,już w koszuli nocnej,poszła do pokoju swojego mentora.Cicho zapukała i nie czekając na odpowiedź weszła do pokoju.Cóż zastanie Xanxusa u ledwo zapiętej koszuli i czarnych spodniach i mokrych włosach u każdego wywołało by,niezły zachwyt.Mimo blizn chłopak był bardzo przystojny,trzeba przyznać.Ale na naszej błękitnookiej nie zrobiło to większego wrażenia.Ba!Ona już wszystkich widziała w piżamkach,więc widok jej "braciszka" nie był zbyt szokujący.Oczywiście za wejście bez zaproszenia,została potraktowana wściekłym spojrzeniem bazyliszka.I gdyby mógł zamieniać w kamień leżała by już martwa.
-Czego?!
-Wiesz co?Nie powinno się chodzić w mokrych włosach,zaziębisz się.-Nie czekając na odpowiedź,wzięła leżący ręcznik i najzwyczajniej w świecie,usiadła na łóżku czerwonookiego-Siadaj tu raz!-Każdy normalny by ją wyśmiał,a ktoś pokroju Xanxusa zabił by może.Ale nie chłopak wiedział że dziewczynę coś gnębi,usiadł jak jak grzeczne dziecko.Szokujące nie?Ale on polubił dziewczynę i kiedy nikt nie patrzył mógł się czasem jej słuchać,w końcu to jego "siostrzyczka" .Dziewczyna zaczęła wycierać mu włosy.
-Więc co jest?
-Właściwie czemu nie chcesz tam jechać?
-Nielubie tego śmiecia.
-Dlatego że cię pokonał?
-Nie.
-Więc czemu?
-Wnerwia mnie.Ciągle powtarza że nie chce być,żadnym szefem mafii,a jak co do czego przychodzi to walczy o to.Wrogów nie zabija tylko jeszcze się z nimi zaprzyjaźnia,dasz wiarę?Poza tym jest beznadziejny,jak zobaczy małego pieska to już wieje.Nawet bić się nie potrafi.
-Heh ale jego strażnicy chociaż muszą być silni nie?
-Może ten deszczu i chmury.
-Skończyłam.Wiesz co braciszku?Musisz się przespać i pomyśleć nad wszystkim.A tym razem na pewno go pokonasz,jesteś jeszcze silniejszy niż poprzednio.-Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie i pocałowała szefa w policzek.-Dobranoc.-Ten tylko uśmiechnął się delikatnie i powiedział coś w stylu "dobranoc".Błękitnooka szła do swojego pokoju myśląc o tym co powiedział chłopak.Zawsze się przed nią otworzy^^.Weszła do pokoju i zobaczyła dwie postacie siedzące na łóżku.
-A wy co tu robicie?
-Yoru-ne możemy z tobą spać?-Nastoletni książę i mała żabka spytali się razem,po czym zrobili maślane oczka.
-Okej,ale uprzedzam jak będziecie się wiercić to was pozabijam.-Uśmiech rozpromienił ich twarze.Mimo że Belphegor był starszy od dziewczyny o jakieś cztery lata albo i więcej,uwielbiał z nią spać(bez podtekstów.aut.),tak samo jak mały Fran.Tak więc trójka położyła się razem,z prawej Fran,pośrodku Yoru a z lewej Bell.Krótkie "dobranoc" i wszyscy śpią.Niebieskooka zasnęła ostatnia rozmyślając o walka jakie może,będzie miała okazję stoczyć.Ale widząc spokojne twarze chłopców również szybko zasnęła.Fran lubił spać z czarnowłosą,bo czasami miał koszmary i to wcale nie takie zwykłe,lecz kiedy dziewczyna była obok był spokojny i szczęśliwy.Tak jak teraz.Nie pierwszy raz spali razem więc dla nikogo zaskoczeniem to nie było.Cała trójka oddała się w objęcia morfeusza,a do pokoju wszedł białowłosy mężczyzna i uśmiechnął się.
-Słodkich snów.-Po tych słowach wyszedł,trochę martwił się o dziewczynę.Za długo nie mogą z nią tam  zostać.W razie jakichś problemów Tsuna i reszta będą musieli poradzić sobie razem,bo nikogo z nią zostawić nie mogą.A zawsze może się stać to...Poszedł się położyć,pewnie i tak nie prędko zaśnie,ale z tego samego powodu chłopak o szkarłatnych oczach,w innej części rezydencji nie zaśnie zbyt szybko.
-----------------------------------------------------------------
Koniec.Mam nadzieję że się spodoba.Proszę komentujcie.<prosi>Papa:*Do następnej notki.

1 komentarz: