"-Opowiem Ci pewną historię kochanie.-Młoda kobieta,o ślicznych brązowych włosach,zwróciła się do małej dziewczynki o nieskazitelnie czarnych włosach,i oczach w kolorze błękitnego jeziora,w głębi jej oczu można było by utonąć.
-Jaką Mamusiu?
-Historię o bezkresnym niebie,które ogarnia wszystko swym ogromem,i wiecznym.Niebo kochanie ma siedem strażników.Choć o siódmym zapomniano.Jakich ma strażników niebo?
-Ma słońce,deszcz,chmurę,piorun,mgłę i burzę.Ale siódmego nie znam.
-A jaki kolor widzisz gdy patrzysz w lustro?
-Srebrny.
-Więc pomyśl jakiego elementu brakuje?
-Księżyca!-wykrzyknęła radośnie dziewczynka-Za dnia jest słońce a w nocy księżyc.
-Tak.A jaki ja mam kolor?
-Niebieski,czyli deszcz prawda?-kobieta skinęła głową,dziewczynka przez chwilę milczała a potem zadała pytanie rodzicielce.-Mamo,czemu ja potrafię widzieć te kolory,nikt inny ich nie widzi.
-Księżyc kochanie widzi wiele,czasem więcej niż nawet niebo.Kiedyś był uznawany za zły.Dlatego iż zwiastował nadejście nocy,czyli mroku.Każdy rodzi się z płomieniem w swej duszy.Każdy ma różny kolor i wielkość.Ten płomień daje nadludzkie moce.
-Dlatego niektórzy w naszej rodzinie mają kocie uszy i ogon?
-Tak,zależy to od ich ostatniej woli.Ale w naszej rodzinie,te atrybuty zostają przekazane przez geny,nie ostatnią wolę.
-Dlaczego.
-Naszą rodzinę dawno temu założyła pewna kobieta kochająca koty.Miała atrybut księżyca.Pewnego razu spotkała pięknego czarnego jaguara.Był to demon,lecz potrafił przybrać ludzką postać.Kobieta zakochała się w nim i tak narodziły się pół demony.Ale z każdym pokoleniem demoniczne moce zanikały.Teraz już ich prawie nie ma,tylko w małym stopniu,potrafimy pokazać uszy czy ogon,ale mocy nie mamy.Jednak ty tak a poza tym w tobie zapieczętowany został ten demon o którym mówiłam.
-Dlaczego?
-Ponieważ był niebezpieczny.Bardzo go kiedyś skrzywdzono,dlatego zapieczętowano go.I jest to robione zawsze gdy poprzednik umiera.
-Ale dlaczego we mnie go zapieczętowano?To przez niego mam te koszmary?
-Tak.-odparła kobieta ze smutkiem.
-Mamo..."
Czarno włosa dziewczyna obudziła się nagle,zlana potem.Znów śniła jej się jej ostatnia rozmowa z matką.Spojrzała na chłopców śpiących koło niej,na szczęście jeszcze spali,następnie zwróciła wzrok na zegarek wiszący na ścianie.Dopiero piątą.-pomyślała.Położyła się i znów zamknęła oczy tym razem,nic jej się nie śniło.
-Yoru-ne wstawaj.-Fran zaczął budzić dziewczynę.
-Mhm,jeszcze moment...
-Wstawaj zaraz się spóźnimy!-Jak zwykle nikt nie nastawił budzika.
-Ale ja tam mam jechać więc jak,spóźnisz się razem ze mną to nie odlecą...
-Ale jest na serio późno a ty miałaś jeszcze coś zrobić.-Czarnowłosa migiem zerwała się z łóżka i popędziła do łazienki,zapomniała że przed wyjazdem miała iść się pożegnać z nimi...Jak piorun uszykowała się do wyjścia i popędziła w stronę lasku na tyłach rezydencji.Chłopak już gotowy razem ze swoim Sempai'em poszli na miejsce żeby uniknąć spóźnienia.Squalo nigdy nie czekał zbyt długo...W tym czasie dziewczyna zdążyła dojść do małej polanki z jeziorem,nikt tam nie chodził.Stanęła i czekała.(Niezbyt długo bo 2 min.)Zza drzew wyleciał czarny kruk o czerwonych ślepiach,każdy byłby przerażony ale nie ona,ona ucieszyła się a ptak usiadł jej na ramieniu.
-Cześć Kuro,gdzie się podział Kage?-Błękitnooka zaczęła głaskać czarną sierść stworzenia.Dało się słyszeć ciche "miau" a potem ni stąd ni z owąd,pojawił się czarny kociak o jednym ślepku złotym a drugim zielonym.-Jest i Kage.Czarnowłosa wyciągnęła ręce i wzięła na nie kota i przytuliła.
-Wybaczcie ale ja muszę na jakiś czas wyjechać,no i nie będę mogła was zabrać.Przepraszam.Poczekacie tu na mnie?-Zwierzaki na znak że rozumią skinęły łepkami,zawsze rozumiała o co chodzi zwierzętom,tak instynktownie,ale z kotami czuła szczególną więź(wiadomo czemu).Jeszcze raz pogłaskała zwierzątka,a potem odeszła.
-Spóźniona!!
-Sorki,Squalo-ni.
-Dobra,ruszać się i do samolotu.Jazda!-Maślane oczka zawsze działały.Więc cała gromadka,usiadła na swoich miejscach,a wyglądało to tak:Bell i Mammon,Lussuria i Levi,Fran i Yoru,no i oczywiście nasz kochany sadysta ze Squalo.Droga była troszkę długa,śnieżnowłosy i czerwonooki się kłucili,tak jak Belphegor i zielonooki.Luss gadał o jakich niestworzonych rzeczach,a Levi wrzeszczał.Biedna dziewczyna wszystkich musiała uspokajać,kilka godzin przed dotarciem do celu,zmęczona gromadka pozasypiała.Ale dziewczyna nie mogła,wcześniejszy sen ciągle nie dawał jej spokoju...
W tym samym czasie
-Rusz się dame-Tsuna!
-Reborn,przestań mnie bić!!!
-Dostaliśmy wiadomość od dziewiątego.
-Od dziadka?
-Zbierz strażników.
-Czemu?
-Już!!!
Chłopak jak postrzelony ruszył po swoich kompanów."Zapowiada się ciekawie"Pomyślał alcoballeno.Po jakichś 20 minutach,Tsuna wrócił a razem z nim,jego strażnicy,z wyjtkiem Hibariego...
-Więc o co chodzi Reborn?
-Będziemy mieć gości-powiedział z widocznym zadowoleniem,kartkę chłopcu.-Czytaj.
-Etoo,"Drogi Tsunayoshi-kun,mam nadzieję że się ucieszysz.Wysłałem do Ciebie,Yoru.Pomoże Ci w treningach i troszkę was wszystkich podszkoli.Mam nadzieję że nie będziesz miał mi tego za złe,ale pomyślałem że drobna pomoc wam się przyda.Od razu napiszę,że nie jest ona oficjalnie członkiem Vongoli,ale bardzo nam pomaga,pracuje z Varią.Mam nadzieję że się zaprzyjaźnicie.
Pozdrawiam."Reborn co to ma znaczyć??!!-Chłopak przestraszył się na dobre.
-Spokojnie dziesiąty,nie pozwolę cię skrzywdzić.-Gokudera od razu wykrzyknął
-Nie martw się Tsuna,nie pozwolimy ci zrobić krzywdy no nie?-Wszyscy pokiwali głowami.
-Dzięki-Sawada spojrzał na nich z wdzięcznością-A właściwie to kiedy ona przyjedzie?
-Za jakieś dwie godziny.
-Cooooo?!!!???
-Rusz się tsuna trzeba się przygotować...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec *wzdycha* nie bijcie!!!Wiem notka troszkę do bani,ale co poradzę?Moja kochana wena wzięła sobie wakacje. Więc do następnej notki:*
-Więc o co chodzi Reborn?
-Będziemy mieć gości-powiedział z widocznym zadowoleniem,kartkę chłopcu.-Czytaj.
-Etoo,"Drogi Tsunayoshi-kun,mam nadzieję że się ucieszysz.Wysłałem do Ciebie,Yoru.Pomoże Ci w treningach i troszkę was wszystkich podszkoli.Mam nadzieję że nie będziesz miał mi tego za złe,ale pomyślałem że drobna pomoc wam się przyda.Od razu napiszę,że nie jest ona oficjalnie członkiem Vongoli,ale bardzo nam pomaga,pracuje z Varią.Mam nadzieję że się zaprzyjaźnicie.
Pozdrawiam."Reborn co to ma znaczyć??!!-Chłopak przestraszył się na dobre.
-Spokojnie dziesiąty,nie pozwolę cię skrzywdzić.-Gokudera od razu wykrzyknął
-Nie martw się Tsuna,nie pozwolimy ci zrobić krzywdy no nie?-Wszyscy pokiwali głowami.
-Dzięki-Sawada spojrzał na nich z wdzięcznością-A właściwie to kiedy ona przyjedzie?
-Za jakieś dwie godziny.
-Cooooo?!!!???
-Rusz się tsuna trzeba się przygotować...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec *wzdycha* nie bijcie!!!Wiem notka troszkę do bani,ale co poradzę?Moja kochana wena wzięła sobie wakacje. Więc do następnej notki:*
Witaj, witaj. Muszę przyznać, że Yoru mnie bardzo zaciekawiła i mam nadzieję, że skopie dupę Tsunie i Gokuderze :3 Troszkę
OdpowiedzUsuńbłędów Ci się zaplątało, i więcej opisów, opisów! Opowiadanie będzie ciekawsze :) Pozdrawiam i czekam na rozwój wydarzeń.
Jestem ciekawa jak wszystko się dalej potoczy
OdpowiedzUsuń