-Mhm.
-Yoru no, wstawaj.
-Jeszcze chwila, wy sobie pospaliście a ja nie.
-Wstawaj.- władczy ton "szefa" doszczętnie ją dobudził.
-Xanxus-ni, no weź jeszcze chwilka...
-Już.
-No, dobra już dobra.-Powoli otworzyła oczy i zgramoliła się z fotela. Potem posłusznie, w pół śpiąc, poczłapała za resztą drużyny, do samochodu. Znowu zasnęła... Tym razem jednak Xanxus jej nie budził. Po jakichś trzydziestu minutach, dojechali na miejsce. Była to szkoła Nanamori, tak umówili się z dziewiątym, żeby najpierw dziewczyna ich przetestowała, a poza tym jeśli chodzi o szkołę to strażnik chmury Sawady też się pojawi. Jednak jednego nie przewidzieli, mianowicie że dziewczyna będzie spała. Znowu spadło na Squalo żeby ją wziął, bo boss'owi się nie chce. Tak więc wszyscy wyszli z pojazdu i stanęli pod szkołą czekając na Decino. Co dziewczyna wykorzystała na drzemkę, śpiąc sobie spokojnie na plecach białowłosego. Po jakichś dziesięciu minutach czekania, w końcu się pojawili. Dziesiąty Vongola ze swymi strażnikami. Jak zwykle przestraszony Dame Tsuna, zdołał z siebie wydusić jedynie cześć. Varia oczywiście go olała, czego Gokudera nie wytrzymał i wyciągnął ten swój kochany dynamit (serio gdzie on go chowa?) i rzucił w stronę Varii. Czego skutkiem było przebudzenie się dziewczyny. Zwinnymi kocimi ruchami, rozwaliła wszystkie dynamity i nie wiadomo kiedy znalazła się z Hayato z miną mówiącą "I'm kill you". Cóż nie wyspała się więc przez jakąś godzinę będzie wnerwiona, bynajmniej dopóki się na kimś nie wyładuje, z reguły wtedy walczy z Levim, Lussurią i Squalo jednocześnie. Bez ceregieli przyłożyła mu pazury do gardła i powiedziała.
-Jeszcze raz obudzisz mnie a zginiesz śmiercią bolesną.-wysyczała mu do ucha. Potem puściła i wróciła do Superbi.-Squalo-ni ...-W odpowiedzi dostała tylko westchnienie i kręcenie głową.
-Potem powalczymy, no chyba że Kuso Boss'a przekonam.
-Jesteś kochany-dziewczyna rzuciła mu się na szyję i posłała promienny uśmiech, teraz to humorek jej się poprawił. Spojrzała na trochę zmieszana grupkę i przypomniało jej się po co tu jest.
-Dobra to tak, ja jestem Yoru Nero z rodziny Neco, a wy?-Zwróciła się do Decimo.
-Ja jestem Sawada Tsunayoshi ale możesz mówić Tsuna. To są moi przyjaciele.
-Gokudera Hayato, prawa ręka dziesiątego.-odezwał się ten od dynamity.
-Yamamoto Takeshi.
-Sasagawa Ryohey!
-Chrome Dokuro.
-Ja jestem Lambo-sama!
-A ty?-zwróciła się do ciemnowłosego chłopaka.
-Hibari Kyoya.-Dziewczyna gdy tylko usłyszała jak się nazywa, zrobiła maślane oczka. Squalo mówił że strażnik chmury jest z nich wszystkich najsilniejszy, więc jedyne co powiedziała czarnowłosa, było proźbą.
-Walcz ze mną.-Chłopak najwyraźniej był zadowolony z prośby, bo tylko wyjął tonfy i uśmiechnął się chytrze. Varia wiedziała, Vongola też, no i po momencie zaczęła się walka. Zarówno błękitnooka jak i granatowooki(taki kolor widzę na obrazku)robili uniki przed atakami drugiego żadne nie dało się zranić, jednak po jakichś pięciu minutach błękitnookiej znudziła się zabawa. Oprucz pazurów pojawiły się też kocie uszy i ogon, co było zaskoczeniem zarówno dla Hibariego jak i reszcie Vongoli. Dziewczyna stała się o wiele szybsza i mocniej atakowała jednak udało jej się tylko zadrapać go w policzek, "jest silny"-pomyślała, chłopak również pomyślał to samo, walczyli przez dobre dwadzieścia minut. Obserwatorzy byli pod wrażeniem, Tsuna, jak ktoś może dorównać Hibariemu, a Xanxus jak on dotrzymuje kroku Yoru, mimo iż ta użyła dopiero ze 30% swoich możliwości. Boss Vari nie chciał przerywać swojej "uczennicy" zabawy nic nie powiedział. Ale domyślał się ze dziewczyna zaraz to skończy, i tak też się stało. Czarnowłosa użyła swojego płomienia i w jej rękach pojawiły się dwie katany z lodu, jednak po otrząśnięciu się ze zdziwienia Hibari również użył swojego płomienia, który pokrył jego tonfy. Znów walczyli na równi, dziewczyna jak i chłopak świetnie się bawili, jednak Neko postanowiła już kończyć. Skupiła się na jednym punkcie w swojej głowie, przez te kilka lat nauczyła się panować nad przemianą, odskoczyła na znaczną wysokość, a że była noc z pełnią księżyca wyglądało to jak by księżyc ją pochłoną, kiedy płomienie księżyca wydobyły się z jej pierścienia ogarniając jej ciało. Po kilku sekundach w jej miejscu znajdował się piękny czarny jaguar. Szok jaki wszystkich ogarnął był nieopisany, dziewczyna zmieniła się w kota a to już coś. Nawet Xanxus nie podejrzewał że tego użyje. Koniec walki był szybki, Yoru powaliła Hibariego na ziemię i przyłożyła mu pazury do szyi, w tej postaci nawet szef Varii nie miał z nią najmniejszych szans. Jednak mimo iż Nero nienawidziła używać tej mocy, bo często traciła nad nią kontrolę chciała pokazać Sawadzie że lepiej jej nie drażnić. I że jest nieobliczalna. Po wygranej walce podeszła do "Brata", a ten zaczął ją najzwyczajniej w świecie drapać za uszami. Potem dołączyli się Bell i Fran, uwielbiali kiedy jest w tej formie, bo ma mięciutkie futerko i jest cieplutka, więc zajebiście się do niej wtedy przytulać. Po kilku minutach pieszczot zmieniła się z powrotem w człowieka. Grupka Tsuny była nieźle przerażona, nawet Reborn był pod wrażeniem, nie miał okazji wcześniej poznać błękitnookiej, ale słyszał o niej od Lal Mirch i Colonello. Nie sądził jednak że jest tak silna. Kto jak kto ale Reborn potrafił ocenić siłę. Więc po raz pierwszy od przyjścia odezwał się.
-Silna jesteś, nic dziwnego że dziewiąty cię tu przysłał.
-A czego się spodziewałeś po uczennicy, Lal Mirch i Varii?-Odpowiedziała Czarnowłosa.
-Co uczennicy Lal i Varii????!!!!!-Wszystkie szczeny do ziemi. Tak wyglądała reakcja strażników Decimo i samego Tsuny, nie licząc Hibariego, który jak zawsze spokojny i opanowany, lecz wciąż nie mógł uwierzyć w porażkę.
-No.-krótka odpowiedź błękitnookiej i przytakujące skinienia głowami członków Varii.
---------------------------------------------------------------------
Przepraszam za długą nieobecność, ale mojego wena ostatnio trzasło, spakował się i pojechał sobie do ciepłych krajów. Nie wiem kiedy będzie następna notka. Mam nadzieję że Relo (czyli moj wen) szybko wróci. To ppapa :*
---------------------------------------------------------------------
Przepraszam za długą nieobecność, ale mojego wena ostatnio trzasło, spakował się i pojechał sobie do ciepłych krajów. Nie wiem kiedy będzie następna notka. Mam nadzieję że Relo (czyli moj wen) szybko wróci. To ppapa :*
Walka spoko była
OdpowiedzUsuń