W środku, dom wyglądał równie okazale co, z zewnątrz. Był duży i przestronny, kremowo-białe ściany gdzieniegdzie miały wzorki ze złotej farby, podłoga była wyłożona płytkami o biało-szarej barwie. Na ścianach wisiały portrety i różne obrazy, jeden przykuł uwagę Mai, był to mały obraz, na którym widniał las z jeziorem, ale co ciekawe pośrodku jeziora na tafli wody stał śnieżnobiały wilk. Teraz sobie przypomniała, to tego wilka widziała we śnie, mówił coś o wezwaniu, ale niestety do wezwania potrzebne jest imię, z reguły demony używają fałszywych. Lecz do przyzwania potrzebne jest imię nadane demonowi po narodzeniu, w ten sposób osoby przyzywające demony mogą nad nimi panować. Choć w większości przypadków jest tak że demon znajdzie jakąś lukę i zabije przywołującego, dlatego tak rzadko przywołuje się demony, jakieś dziewięćdziesiąt jeden procent przyzwań kończy się śmiercią, siedem procent ujściem z życiem ale z poważnymi ranami, jedynie dwa procent kończy się całkowitym sukcesem. W każdym bądź razie postanowiła że później spyta o ten obraz. Wszyscy skierowali się do salonu. Następnie pojawiła się pokojówka przynosząc herbatę każdemu. Naru poprosił panią Velves o szczegółowe opowiedzenie co konkretnie się dzieje, kobieta skinęła głową i zaczęła mówić.
-To zaczęło się miesiąc temu, zaraz jak się wprowadziliśmy. Na początku myśleliśmy z mężem że to jakieś wygłupy czy coś ale... Na początku spadały obrazy, myślałam że to wina gwoździ czy ścian, ale nic na to nie wskazywało, po prostu spadały. Potem słychać było warczenie psa, później przedmioty zaczęły się poruszać i jeszcze ta zmora...
-Powiedziała pani ę słychać było warczenie psa.-przerwała jej Mai.
-Tak.
-A czy to przypadkiem nie było wilcze warczenie?-pytanie spotkało się ze zdziwionymi spojrzeniami grupy, ale nie bardzo się tym przejęła.
-Nie wiem...
-Pani Roso w korytarzu wisi obraz z wilkiem, wie pani skąd się wziął?
-Tak, mój syn Gabriel, znalazł go na poddaszu, mówił że słyszał wycie i poszedł tam, zobaczył wilka a potem on znikł. Sprawdził jeszcze raz ale jedyne co znalazł to ten obraz.
-Dziękuję, będę z nim mogła później porozmawiać?
-Tak, ale nie wiem o której wróci.
-Dobrze, dziękuję.-Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło.
-Może pani kontynuować?-spytał ze stoickim Naru- mówiła pani o jakiejś zmorze.
-Tak. Widziałam ją raz, mąż nie ale Gabriel kilka razy, ona nawiedza go w nocy-jej głos zaczął się łamać.-Al eon nie chce z tym nic zrobić mówi że nic mu nie grozi.
-Jak ta zmora wyglądała?
-Jak dziecko, mała dziewczynka, ale po chwili zmieniła się w coś... jakby jakieś zwierzę, podobne trochę do lisa i mówiła coś o zabawie.
-Jakiej zabawie.
-Ach, mówiła "Pobaw się ze mną." i "Ciesz się bal duchów niedługo się zacznie." Potem roześmiała się i zniknęła ale...
-Ale?
-Kiedy się pojawiła zaczęło się warczenie i coś na brzęczenie łańcuchów.
-Dobrze. Coś jeszcze?
-Nie, to wszystko. Ale możecie jeszcze porozmawiać z moim synem, chociaż i tak pewnie wróci w nocy i to pijany.-Westchnęła i pokręciła głową-Ostatnio często chodzi na imprezy i tak dalej, już nie wiem co z nim robić.
-To tak jak my z Mai-powiedzieli Naru z Linem.
-Ej, ja tak często na imprezy nie chodzę.-oburzyła się dziewczyna.
-Co najmniej raz na tydzień i z reguły muszę cię nieść na górę, bo jesteś tak pijana, ja nawet nie wiem jekim cudem ty do domu trafiasz.-Kazuya pokręcił głową z dezaprobatom.
-Ej! Wcale nie jestem taka pijana, prawda Lin?
-Jednak zgadzam się z Kazuyą. Wybacz Mai.-Powiedział mężczyzna
-Liiiin!!! Jesteś okropny, po czyjej ty stronie stoisz?!-Brązowooka wraz z Naru spojrzeli na mężczyznę pytająco. Ich miny mówiły "Spróbuj wybrać ją\jego a pożałujesz" , więc biedak nie miał wyboru i powiedział
-Po niczyjej, ale czy choć raz moglibyście się nie kłócić ze sobą? -Obydwoje wymienili ze sobą spojrzenia a po chwili oboje odpowiedzieli:
-NIE!!!
-Tak myślałem.Ech.-Westchnął i poszedł po sprzęt.
-Przepraszam że pytam, ale czy wy jesteście rodzeństwem?-Spytała z uśmiechem przyglądając im się.
-Nie. Ja i Mai znamy się od dziecka.-Powiedział już spokojnie młody łowca duchów.
-Tylko?-Spytała podejrzliwie blondynka.
-Tak, tylko. Wychowywałam się z nim nic więcej.-Potwierdziła pół demonica.
-Szkoda.-Mai i Naru tylko spojrzeli na siebie a potem na kobietę. Pytając czemu.
-Bylibyście świetną parą.
Oboje spojrzeli na nią jak by oszalał, następnie nawzajem zlustrowali się wzrokiem i po chwili cieszy wybuchli śmiechem. Dopiero po paru minutach byli zdolni wykrztusić z siebie jakiekolwiek słowa.
-Ja z NIĄ?? HAHAHA dobre nie myślała pani o pracy w kabarecie??-zapytał beztrosko Naru.
Pani Velves pomimo swojej łagodnej natury najeżyła się na te słowa ale nie zwróciła młodzieńcowi uwagi, przewróciła tylko oczami myśląc o kwestii dojrzewania dzisiejszej młodzieży.
Natomiast Mai nie była już tak wyrozumiała jak Pani Velves słysząc te słowa.
-Hola hola, panie "piękny" A co to niby miało znaczyć???
-Nie wiem co masz na myśli moja droga.-odpowiedział zjadliwie głosem ociekającym miodem.
-Jeszcze brakuje żebyś mi tu rzęsami zaczął trzepotać -pomyślała wkurzona Mai, ale darowała sobię tą uwagę.
-Jeszcze chwila, a ten sorbet który mi wisisz będziesz musiał zachować dla siebie, żeby przyłożyć sobie do głowy gdy z tobą skończę.!-i rzuciła się na na niego z pięściami. W ostatniej chwili wracający ze sprzętem Lin złapał ją od tyłu przytrzymując.
-Więc o co wam znowu poszło?-zapytał obojętnym tonem.
-Cóż nie moja wina że ten podlotek płci żeńskiej nie ma sobie w za grosz kobiecości i wini mnie za to.-Powiedział z anielską miną Naru.
-Zaraz ci zerwę tę aureolkę ty *****************(Przepraszamy ale występujące tu słowa nie mogą być powtórzone gdyż użycie ich naruszyło by niejedną ustawę dotyczącą nie tylko ludzi oraz zwierząt ale również i istot nadnaturalnych.)
-Spokojnie maleńka -odpowiedział uchahany chłopak.
-Okej spokojnie-upomniała się w duchu Mai.
-Twierdzisz że nie jestem kobieca tak??-powiedziała już spokojnie Mai
-Owszem-odpowiedział Naru lekko mrużąc oczy i zastanawiając się co ta niedoszła demonica knuje.
-No to może się przekonamy kto ma większe powodzenie u płci przeciwnej?
-Co masz na myśli??
-Zakład a cóż by innego.
-To się nie może skończyć dobrze-odparł ironicznie Lin.
----------------------------------------------------------
Dobra moi kochani od dziś mam nową współautorkę. Cieszycie się? To moja kochana, zwariowana i szalona oraz czasem diaboliczna siostrzyczka. Współautorką została z 2 powodów.
1. Zacięłam się pisząc rozdział i nie wiedziałam co dalej, udało mi się ją przekonać żeby mi pomogła.
2. Jej pomysły są fajne więc też dlatego, ale najważniejszym powodem było to że ciągle się kłócimy. Ale jak zaczęłyśmy razem pisać to zachowywałyśmy się jak naćpane, nadmienię że ona może ale ja nie, czemu? Nie jestem pełnoletnia ot co, ale ona już tak osiemnastkę ma już na karku. A teraz kilka słów od niej.
-Siema. Żeby się nie rozpisywać będę się starała jak najbardziej zaciśniać i komplikować relacje pomiędzy bohaterami. Można powiedzieć że będzie się dużo działo w relacjach damsko męskich o ile moja siostra wytrzyma to emocjonalnie.XD Życzę miłego czytania .
Emi.
I tak jeszcze ode mnie, jeśli czytasz to wypełnij ankietę, to będzie pomocne.
YoruNeko
Emi.
I tak jeszcze ode mnie, jeśli czytasz to wypełnij ankietę, to będzie pomocne.
YoruNeko



