wtorek, 28 sierpnia 2012

Ghost Hunt 6

W środku, dom wyglądał równie okazale co, z zewnątrz. Był duży i przestronny, kremowo-białe ściany gdzieniegdzie miały wzorki ze złotej farby, podłoga była wyłożona płytkami o biało-szarej barwie. Na ścianach wisiały portrety i różne obrazy, jeden przykuł uwagę Mai, był to mały obraz, na którym widniał las z jeziorem, ale co ciekawe pośrodku jeziora na tafli wody stał śnieżnobiały wilk. Teraz sobie przypomniała, to tego wilka widziała we śnie, mówił coś o wezwaniu, ale niestety do wezwania potrzebne jest imię, z reguły demony używają fałszywych. Lecz do przyzwania potrzebne jest imię nadane demonowi po narodzeniu, w ten sposób osoby przyzywające demony mogą nad nimi panować. Choć w większości przypadków jest tak że demon znajdzie jakąś lukę i zabije przywołującego, dlatego tak rzadko przywołuje się demony, jakieś dziewięćdziesiąt jeden procent przyzwań kończy się śmiercią, siedem procent ujściem z życiem ale z poważnymi ranami, jedynie dwa procent kończy się całkowitym sukcesem. W każdym bądź razie postanowiła że później spyta o ten obraz. Wszyscy skierowali się do salonu. Następnie pojawiła się pokojówka przynosząc herbatę każdemu. Naru poprosił panią Velves o szczegółowe opowiedzenie co konkretnie się dzieje, kobieta skinęła głową i zaczęła mówić.
-To zaczęło się miesiąc temu, zaraz jak się wprowadziliśmy. Na początku myśleliśmy z mężem że to jakieś wygłupy czy coś ale... Na początku spadały obrazy, myślałam że to wina gwoździ czy ścian, ale nic na to nie wskazywało, po  prostu spadały. Potem słychać było warczenie psa, później przedmioty zaczęły się poruszać i jeszcze ta zmora...
-Powiedziała pani ę słychać było warczenie psa.-przerwała jej Mai.
-Tak.
-A czy to przypadkiem nie było wilcze warczenie?-pytanie spotkało się ze zdziwionymi spojrzeniami grupy, ale nie bardzo się tym przejęła.
-Nie wiem...
-Pani Roso w korytarzu wisi obraz z wilkiem, wie pani skąd się wziął?
-Tak, mój syn Gabriel, znalazł go na poddaszu, mówił że słyszał wycie i poszedł tam, zobaczył wilka a potem on znikł. Sprawdził jeszcze raz ale jedyne co znalazł to ten obraz.
-Dziękuję, będę z nim mogła później porozmawiać?
-Tak, ale nie wiem o której wróci.
-Dobrze, dziękuję.-Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło.
-Może pani kontynuować?-spytał ze stoickim Naru- mówiła pani o jakiejś zmorze. 
-Tak. Widziałam ją raz, mąż nie ale Gabriel kilka razy, ona nawiedza go w nocy-jej głos zaczął się łamać.-Al eon nie chce z tym nic zrobić mówi że nic mu nie grozi.
-Jak ta zmora wyglądała?
-Jak dziecko, mała dziewczynka, ale po chwili zmieniła się w coś... jakby jakieś zwierzę, podobne trochę do lisa i mówiła coś o zabawie.
-Jakiej zabawie.
-Ach, mówiła "Pobaw się ze mną." i "Ciesz się bal duchów niedługo się zacznie." Potem roześmiała się i zniknęła ale...
-Ale?
-Kiedy się pojawiła zaczęło się warczenie i coś na brzęczenie łańcuchów.
-Dobrze. Coś jeszcze?
-Nie, to wszystko. Ale możecie jeszcze porozmawiać z moim synem, chociaż i tak pewnie wróci w nocy i to pijany.-Westchnęła i pokręciła głową-Ostatnio często chodzi na imprezy i tak dalej, już nie wiem co z nim robić.
-To tak jak my z Mai-powiedzieli Naru z Linem.
-Ej, ja tak często na imprezy nie chodzę.-oburzyła się dziewczyna.
-Co najmniej raz na tydzień i z reguły muszę cię nieść na górę, bo jesteś tak pijana, ja nawet nie wiem jekim cudem ty do domu trafiasz.-Kazuya pokręcił głową z dezaprobatom.
-Ej! Wcale nie jestem taka pijana, prawda Lin?
-Jednak zgadzam się z Kazuyą. Wybacz Mai.-Powiedział mężczyzna
-Liiiin!!! Jesteś okropny, po czyjej ty stronie stoisz?!-Brązowooka wraz z Naru spojrzeli na mężczyznę pytająco. Ich miny mówiły "Spróbuj wybrać ją\jego a pożałujesz" , więc biedak nie miał wyboru i powiedział
-Po niczyjej, ale czy choć raz moglibyście się nie kłócić  ze sobą? -Obydwoje wymienili ze sobą spojrzenia a po chwili oboje odpowiedzieli:
-NIE!!!
-Tak myślałem.Ech.-Westchnął i poszedł po sprzęt.
-Przepraszam że pytam, ale czy wy jesteście rodzeństwem?-Spytała z uśmiechem przyglądając im się.
-Nie. Ja i Mai znamy się od dziecka.-Powiedział już spokojnie młody łowca duchów.
-Tylko?-Spytała podejrzliwie blondynka.
-Tak, tylko. Wychowywałam się z nim nic więcej.-Potwierdziła pół demonica.
-Szkoda.-Mai i Naru tylko spojrzeli na siebie a potem na kobietę. Pytając czemu.
-Bylibyście świetną parą.
Oboje spojrzeli na nią jak by oszalał, następnie nawzajem zlustrowali się wzrokiem i  po chwili cieszy wybuchli śmiechem. Dopiero po paru minutach byli zdolni wykrztusić z siebie jakiekolwiek słowa.
-Ja z NIĄ?? HAHAHA dobre nie myślała pani o pracy w kabarecie??-zapytał beztrosko Naru.
Pani Velves pomimo swojej łagodnej natury najeżyła się na te słowa ale nie zwróciła młodzieńcowi uwagi, przewróciła tylko oczami myśląc o  kwestii dojrzewania dzisiejszej młodzieży.
Natomiast Mai nie była już tak wyrozumiała jak Pani Velves słysząc te słowa.
-Hola hola, panie "piękny" A co to niby miało znaczyć???
-Nie wiem co masz na myśli moja droga.-odpowiedział zjadliwie głosem ociekającym miodem.
-Jeszcze brakuje żebyś mi tu rzęsami zaczął trzepotać -pomyślała wkurzona Mai, ale darowała sobię tą uwagę.
-Jeszcze chwila, a ten sorbet który mi wisisz będziesz musiał zachować dla siebie, żeby przyłożyć sobie do głowy gdy z tobą skończę.!-i rzuciła się na  na niego z pięściami. W ostatniej chwili wracający ze sprzętem Lin złapał ją od tyłu przytrzymując.
-Więc o co wam znowu poszło?-zapytał obojętnym tonem.
-Cóż nie moja wina że ten podlotek płci żeńskiej nie ma sobie w za grosz kobiecości i wini mnie za to.-Powiedział z anielską miną Naru.
-Zaraz ci zerwę tę aureolkę ty *****************(Przepraszamy ale występujące tu słowa nie mogą być powtórzone gdyż użycie ich naruszyło by niejedną ustawę dotyczącą nie tylko ludzi oraz zwierząt ale również i istot nadnaturalnych.)
-Spokojnie maleńka -odpowiedział uchahany chłopak.
-Okej spokojnie-upomniała się w duchu Mai.
-Twierdzisz że nie jestem kobieca tak??-powiedziała już spokojnie Mai
-Owszem-odpowiedział Naru lekko mrużąc oczy i zastanawiając się co ta niedoszła demonica knuje.
-No to może się przekonamy kto ma większe powodzenie u płci przeciwnej?
-Co masz na myśli??
-Zakład a cóż by innego.
-To się nie może skończyć dobrze-odparł ironicznie Lin.

----------------------------------------------------------
Dobra moi kochani od dziś mam nową współautorkę. Cieszycie się? To moja kochana, zwariowana i szalona oraz czasem diaboliczna siostrzyczka. Współautorką została z 2 powodów.
1. Zacięłam się pisząc rozdział i nie wiedziałam co dalej, udało mi się ją przekonać żeby mi pomogła.
2. Jej pomysły są fajne więc też dlatego, ale najważniejszym powodem było to że ciągle się kłócimy. Ale jak zaczęłyśmy razem pisać to zachowywałyśmy się jak naćpane, nadmienię że ona może ale ja nie, czemu? Nie jestem pełnoletnia ot co, ale ona już tak osiemnastkę ma już na karku. A teraz kilka słów od niej.

-Siema. Żeby się nie rozpisywać będę się starała jak najbardziej zaciśniać i komplikować relacje pomiędzy bohaterami. Można powiedzieć że będzie się dużo działo w relacjach damsko męskich o ile moja siostra wytrzyma to emocjonalnie.XD Życzę miłego czytania .
                                                                                                          Emi.
I tak jeszcze ode mnie, jeśli czytasz to wypełnij ankietę, to będzie pomocne.
YoruNeko 



środa, 22 sierpnia 2012

Ghost Hunt 5

Dziewczyna ruszyła na chłopaka, ale na jej nieszczęście ten zrobił unik i szybko ją unieruchomił, wykręcając rękę do tyłu i podcinając nogi. Oboje wylądowali w połowie bynajmniej na łóżku Naru. Dziewczyna jednak tak słaba nie była, zrzuciła go z siebie przewracając tym razem na podłogę, siadając mu na brzuchu okrakiem. Próbowała mu przyłożyć ale mimo że chłopak pod nią leżał, blokował każdy jej cios. W trakcie tej ich małej sprzeczki do pokoju wszedł Lin. Nie zdziwił się zbytnio widząc zaistniałą scenkę, był już przyzwyczajony do bijatyk tej dwójki, miał na to całe siedem lat. Znaleźli Mai z ojcem Naru kiedy ta miała dziesięć lat, Lin zajął się nią i wychował a od dwóch lat mieszkają we trójkę. Tak więc Mai z Naru znają się siedem lat. Dość często się kłócili i szarpali ale co poradzić.
-Śniadanie gotowe, przyjdźcie jak skończycie.-Powiedział ze stoickim spokojem, i dopiero teraz obydwoje zorientowali  się że ktoś przyszedł, bo wcześniej byli zbyt pochłonięci walką, którą chłopak zaczął wygrywać.
-Okej.-powiedzieli chórem i zaczęli znowu walczyć.Mężczyzna pokręcił tylko głową i wyszedł.
-Więc czemu mnie przebrałeś zboczeńcu?!
-Jak sobie przypomnisz będziesz wiedziała.
-Co przez to rozumiesz?!
-Sama mi kazałaś!-No i tu szok, ona kazała? Nie nie przypomina sobie nic takiego. Chwila.... niemożliwe...Śniło jej się że jej mama kładła ją spać, zaśpiewała jej kołysankę, i kazała się przebrać. Wtedy powiedziała mamie żeby ją przebrała. Nie to niemożliwe żeby powiedziała to przez sen. Zrobiła się czerwona jak burak.
-To nie tłumaczy dlaczego to zrobiłeś!!!
-Może kiedyś się dowiesz.-Wygrał walkę i jeszcze ten uśmieszek.
-Zabije cię!!!
-Jakoś w to wątpię.-Mai zrobiła minę wściekłego dziecka. Chłopak o mało się nie roześmiał, poczochrał ją chwilę po głowie i powiedział-Kupię ci czekoladę jaka będziesz chciała. Tylko się nie złość okej?
-Jak mi kupisz jeszcze pudło sorbetu cytrynowego to ci wybaczę...
-Okej, dobra a teraz chodź na śniadanie.-Pomógł jej wstać i poszli na śniadanie. Była jajecznica z bekonem i grzanki. Dziewczyna ciągle się na niego złościła ale już mniej, w końcu to była jej wina, ona mu kazała. Potem wszyscy się uszykowali do wyjścia a o dziewiątej wyruszyli na miejsce. Nagle Mai coś się przypomniało, we śnie mama śpiewała jej kołysankę. Stwierdziła że na razie do niego odzywać się nie będzie za karę, więc wysłała mu sms'a o treści:

"Naru, skoro mnie do łóżka zaniosłeś i przebrałeś, 
tak jak w moim śnie mama, to śpiewałeś mi też 
kołysankę?"
Chłopak lekko się uśmiechnął i odpisał jej:

"Nie, kołysankę to ty mruczałaś. A tak na marginesie 
ciągle jesteś zła?"
Odpowiedź:

"Tak, a poza tym, ciągle nie dostałam lodów i 
czekolady!"
Odpowiedź:

"Nie martw się, jeszcze dzisiaj dostaniesz, a poza
tym to była twoja wina prawda?"

 Jeszcze bardziej ją drażnił i to celowo więc padła prosta odpowiedź:

"Nie znoszę cie! Zobaczysz jeszcze pożałujesz!"

Uśmiech sam wpełzł na jego usta, uwielbiał się z nią drażnić.Resztę drogi spędził rozmawiając z Linem, a Mai natomiast znowu przysnęła, śnił jej się ciemny bezkres pośrodku którego pojawił się śnieżnobiały wilk. Potem usłyszała słowa "Wezwij mnie, me imię ...".
-Mai.-szturchnięcie ją obudziło.
-Co?-powiedziała niewyraźnie odrobinę bolała ją głowa.
-Jesteśmy na miejscu.-Powiedział John.
-O, hej John,cześć Masako.-Przywitała się zauważając towarzystwo.Blondyn uśmiechną się miło a medium nawet na nią nie spojrzała.
-Cześć.-powiedzieli oboje. Tak więc cała gromadka wysiadła z auta, dziewczyna przywitała się jeszcze z Miko i Bou. Zdążyła już zapomnieć o tym śnie, ale nie na długo. "Nawiedzony dom", okazał się dużą willą w stylu europejskim, obrośnięte bluszczem białe ściany idealnie współgrały z pięknym tarasem i otaczającym dom laskiem. Z budynku wyszła im na spotkanie, piękna długowłosa blondynka o niebieskich oczach. Wyglądała na bardzo miłą i życzliwą osobę, taka też z resztą była. Powitała nowo przybyłych.
-Naprawdę bardzo się cieszę że was widzę.
-Dzień dobry, jestem Shibuya Kazuya, szef.-kobieta mocno się zdziwiła, nie spodziewała się że szefem będzie nastolatek.
-Rosa Velves. Miło mi, nie jesteś przypadkiem za młody żeby być szefem?
-Mam siedemnaście lat i mimo tego wieku jestem szefem, moi asystenci to potwierdzą.-skinął na Mai i Lina.
-To prawda.-powiedzieli chórem, A miko i mnich pokiwali głowami na znak że mówi prawdę. John również uśmiechnął się ciepło. Kobieta już bardziej pewnie, zaprosiła wszystkich do środka.
---------------------------------------------------
I jak? Mam nadzieję że nieźle. To Pa:*

sobota, 18 sierpnia 2012

Notka specjalna XD

Jako że jestem z wami już całe 31 dni, mam dla was mały prezent w postaci kilku obrazków. Może co miesiąc będę dodawać takie notki...

Ghost Hunt


Koniec.
Wiem jakość trochę do kitu, ale co poradzę to obrazki z neta. Mam nadzieję że się podobają. Serdecznie dziękuję osobom które tu zaglądają, a szczególnie Wabi-Sabi. Dzięki że jesteś ze mną i dajesz rady. Następna notka niedługo papa:*

czwartek, 16 sierpnia 2012

Zombie Loan 1

Dwójka chłopców szła właśnie do miejsca zwanego Z-Loan. Kolejna "robota" przed nimi, muszą zacząć polowanie, jeżeli chcą żyć... Weszli do środka, powitał ich tam Yuuta. Dał też dał też namiary na kilku "martwych". Chłopcy mając nadzieję że szybko skończą udali się na miejsce, szybko pozbyli się pięciu, został jeszcze jeden. Kiedy dotarli na miejsce zobaczyli coś niesamowitego, a mianowicie różowowłosą dziewczynę z kosą w dłoni i czerwonym oku. Nieznajoma przecięła zombie w pół a potem zniszczyła całkowicie. Spojrzała na oniemiałych przybyszy, a po chwili przeszła między nimi mówiąc "Powinniście uważać" i zniknęła. Spojrzeli po sobie po czym białowłosy odezwał się pierwszy.
-Co to miało kurna być?
-Nie wiem, ale lepiej chodźmy z tym do Watashimori'ego, może on coś będzie wiedział...-Tak więc ponownie udali się do siedziby Z-Loan by poinformować ich o tym tajemniczym zdarzeniu.

***
 W klasie 3-F (gimnazjum) zapanowała cisza. Do klasy wszedł nauczyciel a za nim, drobnej budowy dziewczyna, o różowych włosach i zielonych oczach. Wszyscy uważnie się jej przyglądali, wyglądała na cichą, szarą myszkę, chociaż prawda jest inna...
-Tak więc kochani, to jest wasza nowa koleżanka, miło ją powitajcie.-Mężczyzna około 40-stki, uśmiechnął się ciepło do uczniów, jego wszyscy lubili.-Więc, przedstaw się i powiedź coś o sobie.-powiedział zachęcająco do nowo przybyłej.
-Nazywam się Kita Michiru, miło mi.-zapanowała ponownie cisza, którą przerwał troszkę zdziwiony nauczyciel.
-A może coś więcej,co lubisz?-ponownie się uśmiechnął.
-Lubię...muzykę, zwierzęta i broń.-ta wypowiedź trochę uczniów zdziwiła, ale i zaintrygowała męską część klasy, w końcu nie każda dziewczyna lubi katany. Jedna z uczennic podniosła rękę i spytała.
-Jakie zwierzęta lubisz?
-Koty, psy, wilki, kruki i rekiny.
-Umiesz walczyć?-spytał chłopak z końca klasy.
-Tak.-odpowiedź jeszcze mocniej upewnił żeńską i połowę męskiej części klasy iż nowa jest dziwna.-Sensei, mogę już usiąść?
-Tak, usiądziesz za Yumi, trzecia ławka pod oknem.-dziewczyna pokiwała głową i usiadła na wyznaczonym miejscu. Zagłębiła się w swoich myślach, jasnowłosy chłopak którego widziała ubiegłego wieczora... aura którą miał, nie to nie możliwe. Lekcje skończyły się szybko. Michiru pogadała z kilkoma nowymi koleżankami, znalazła też kilku kolegów, których spytała o opuszczone miejsca niedaleko szkoły, dowiedziała się o opuszczonym, starym akademiku szkoły, który jest do wyburzenia. Postanowiła się tam udać, może znajdzie miejsce dla siebie. Było już ciemno, zasiedziała się na cmentarzyku koło szkoły. Kiedy już zaczęła opuszczać to miejsce poczuła zapach krwi. Szybko pobiegła w to miejsce, zobaczyła dwójkę z wczoraj i... zombie, niemożliwe że go nie wyczuła. Głód daje się we znaki... Chłopcy szybko się z nim rozprawili, i zobaczyli ją. Wymierzyli w dziewczynę bronią, chcieli ją zaatakować kiedy nagle poczuli powiew zimnego powietrza.Lewe oko różowowłosej do tej pory zielone zmieniło kolor na szkarłatny a prawe zaszło odrobinę słabą czerwienią i nitką złota. Pojawiły się też drobne kły. Ich przerażenie wzrosło gdy w wyciągniętej dłoni dziewczyny pojawiła się potężna kosa. W pierwszej chwili chłopcy myśleli że dziewczyna ruszyła na nich, jednak ona przebiegła między nimi i machnęła kosą, zabijając jeszcze jednego potężnego zombie.
-Mówiłam że powinniście uważać, prawda?-Spytała.
-Kim ty właściwie jesteś?-Spytał białowłosy. Czuł że coś z tą dziewczyną jest nie tak, w końcu nie każda dziewczyna ma błyszczące oczy i wymachuje kosą na prawo i lewo.
-Nie musicie tego wiedzieć...
-Gadaj!-białowłosy się zdenerwował, dziewczyna zaczęła go wkurzać jeszcze bardziej niż jego "przyjaciel".
-Kita Michiru, tyle ci wystarczy?
-Nie pytam, kim a może raczej czym jesteś?!
-Dla twojej wiadomości nazwać kogoś "czymś" jest niemiłe.-Różowowłosa naburmuszyła się jak małe dziecko, czego skutkiem było niesamowite zdziwienie naszej dwójki bishów.-Więc może wy się przedstawicie?
-Akatsuki Chika.
-Tachibana Shito.
-To teraz proste pytanie co wy tu robicie?
-Polujemy na zombie?
-Rozumiem, więc sorki że przeszkodziłam.-Miała już sobie iść kiedy przypomniało jej się że miała ich o coś jeszcze spytać.-I jeszcze jedno, jak spotkacie w okolicy shinigami albo wampira to mi powiedzcie.- pomachała im jeszcze na odchodne i zniknęła.
-Wampira?Shinigami to jeszcze, ale wampiry nie istnieją nie?-Spytał Akatsuki.
-Idziemy do Watashimoriego, może czegoś się już dowiedzieli.
-------------------------------------------------------------
I? Jak? Trochę bez sensu co? No wiem...Ale sami spróbujcie pisać z katarem. Nie wiem kiedy kolejną notkę dodam, może jak się będę lepiej czuła... Przepraszam. Do do następnej papa i buziaczki :*
Och, zapomniała bym, kochana W-S ja napisać Shonen-Ai napisać Ci mogę, ale czy wyjdzie to nie wiem.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Ghost Hunt 4

Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu, dopiero po chwili zorientowała się że jest w swoim pokoju. Ściany w kolorze ciemnego indygo, a na nich rysowane kredą i farbą pentagramy i kręgi do przywoływania demonów i duchów. Sufit całkowicie różny, w kolorze bordo z czarnymi mozaikami, wijącymi się niczym winorośl. Duże okno zasłonięte bordową zasłoną, gdy wpada przez nie słońce, pokój wygląda jak skąpany we krwi. Pod nim, tak jak w każdym normalnym pokoju, stoi jeszcze biurko, niezbyt duże, na nim laptop, lampka i kilka książek. Do tego wielkie dwuosobowe łóżko, na którym właśnie leży, a obok niej wielki pluszowy miś taki.
Dostała go na urodziny od Naru i Lina, poza tym uwielbia go. Jeszcze jest duża szafa, komoda i regał z książkami. Kiedy w końcu zaczęła kontaktować, zauważyła coś dziwnego, a mianowicie to że nie jest w ubraniu które miała na sobie wczoraj, a w swojej piżamce.Czyli za dużej koszuli, rąbniętej Linowi i króciutkich spodenkach.Jej mózg zaczął szybciej pracować, i pojawiły się trzy pytania:
1.Kto ją zaniósł do łóżka?
2.Kto ją przebrał?
3.Kto do cholery śmiał to zrobić?!
Pędem ubrała się w T-shirt z napisem "Kill You!" i bojówki. Zbiegła na dół do kuchni, zastała tam Lina.Ten gdy tylko spojrzał na nią, wiedział, ta koszulka oznaczała tylko jedno, tak jak głosił napis na niej, dziewczyna chce kogoś zabić. Zdarza się,XD. Mai ma 3 takie T-shirt'y, rzadko je zakłada, zależy w jakim nastroju się obudzi. Koszulka z napisem "Fuck" z reguły gdy ma kaca, albo miała koszmary. Z napisem "Kill You" kiedy jest wściekła i ma ochotę kogoś zabić, w tedy jest niebezpieczna. I jeszcze jest jedna z napisem "I'm the devil" kiedy chce zachowywać się jak demon i kusiciel. A wkłada te koszulki na serio, bardzo rzadko. Tak więc nasz onmyouji dał jej...czekoladę. Tak czekoladę, Mai ją uwielbia (tak jak i ja XD), w ten sposub można ją najlepiej udobruchać. Bo w końcu nawet demony mają jakąś słabość.
-Więc, co się stało?-spytał. Dziewczyna pochłonięta jedzeniem czekolady, przypomniała sobie o powodzie jej złości.
-Lin, mam do Ciebie trzy pytania.
-Pytaj.
-Jeden, kto mnie wczoraj zaniusł do łóżka?
-Naru.-Lekki szok u dziewczyny, ale co się dziwić. Ten Naru, oziębły i narcystyczny, zaniusł ją do łóżka...
-Dobra. Dwa, kto mnie przebrał w piżamę? Kto do cholery jasnej śmiał to zrobić?!-warknęła. Mężczyzna odrobinę się zdziwił, i przez moment się zawahał.
-Pewnie on...-To ją już zupełnie wytrąciło z równowagi. Gdyby to był Lin to nic takiego, w końcu jak była mała to ją przebierał, tak jak i ojciec Naru. Ale Kazuya, to już przegięcie...! Tak więc dziewczyna wstała i skierowała się do wyjścia. Już ona mu dowali.
-Gdzie idziesz?
-Zabić tego dupka.-warknęła.
-A co chcesz na śniadanie?
-Emmm...coś dobrego.-posłała mężczyźnie uśmiech i wyszła. Skierowała się na górę do pokoju Shibyi, który znajdował się na przeciwko jej własnego. Drzwi jak zwykle były zamknięte, a do tego pokoju tylko i wyłącznie on miał klucz. Ale od czego ma się demoniczne moce nie? Wzięła głęboki oddech, oczy zmieniły barwę na czerwoną i złotą, pojawiły się uszy i ogon, paznokcie wydłużyły w pazury. Spróbowała otworzyć zamek pazurami....ciche klik, udało się. Weszła po cichu do ciemnego pokoju. Chłopak spał. Mai moment mu się przyglądała, wyglądał słodko, tak spokojnie. Cała złość odeszła a na ustach dziewczyny pojawił się uśmiech. Jednak nie na długo, bo po chwili zaczął dzwonić telefon. Mai chciała jak najszybciej go wyłączyć, ale chłopak był szybszy, chwycił telefon i odebrał. Po chwili zobaczył Tanyiamę, resztki snu uleciały jak dym, a chłopak rozłączył się, po chwili wstał i spojrzał na nią groźnie.
-Co ty tu robisz?
-Mieszkam?-Przypomniało jej się o porannej pobudce.
-Pytam co robisz w moim pokoju?
-Przyszłam cię obudzić.
-Jak tu weszłaś?
-Jak ma się pazury to jest całkiem prosto.A poza tym mam kilka pytań.
-Słucham.
-Ty mnie wczoraj zaniosłeś do łóżka?
-Tak.
-Ty mnie przebrałeś w piżamę?
-Tak.-Szok! To jest szok, czyli jednak on!
-Jak śmiałeś!-zaczęła przygotowywać się do ataku i po chwili ruszyła na chłopaka...
------------------------------------------------
Jestem wredna. Wiem, wiem. A teraz uruchomcie wyobraźnie i pomyślcie co zrobi Mai i czy Naruś się obroni :* Droga Wabi-Sabi czy Asye-Leona-Red znam i też lubię DGM. Ale mam pytanie Chcesz jakąś parkę z niego czy nową postać mam stworzyć? Bo nie wiem co lepsze, parka w DGM to jest jedna Lavi i Lenalee, no chyba że chcesz yaoi XD. Następna notka będzie szybko. Papa :*


piątek, 10 sierpnia 2012

Informacja

Dla osób które czytają:
1. Jeżeli macie jakieś ulubione anime i chcecie o nim poczytać, to piszcie, będą one-shot'y i może jakieś dłuższe opowiadanka.
2. Zamieszczę na tym blogu opowiadanie z Zombie Loan, oczywiście będzie po mojemu.XD
3. Na serio brakuje mi pomysłów na One-Shot'y więc proszę o pomoc.
4. Notki będą różnie,wcześniej albo później, zależy od mojej kochanej weny, co ostatnio wzięła sobie wolne na moim drugim blogu.

Tak więc do zobaczenia. Pierwsza notka z ZL będzie niedługo. Papatki :*

środa, 8 sierpnia 2012

Ghost Hunt 3

-Nawiedzony dom?
-Tak.Ostatnio przyszło do mnie młode małżeństwo.Powiedzieli że mają problem z duchami,a przynajmniej tak im się wydaje.Egzorcyzmy i inne takie nie działają,ale cóż wykonywali je podrzędni amatorzy,więc się nie dziwie.-Głos prezesa był nad wyraz spokojny,za spokojny...
-Moment Naruś,gdzie haczyk?-Dziewczyna go przejrzała XD.
-Jaki haczyk?
-Ty coś kombinujesz!
-Może...-Ten kochany,wredny uśmieszek.
-Gadaj!!!-
-"Jak łatwo ją zdenerwować"pomyślał.-Jeszcze się nie domyśliłaś?
-Naru!!!
-Jesteś taka głupia.
-O nie! Tego ci nie daruje.-I się zaczęło,brązowowłosa ruszyła na niego z mordem w oczach.Lecz ten sprawnie zrobił unik i podstawił jej nogę,czego skutkiem była efektowna gleba.
-Naprawdę jesteś głupia,sama pomyśl moment.-Mai z miną naburmuszonego dziecka zaczęła gorączkowo myśleć.Po jakiejś minucie złapała się za głowę i zwróciła do Lina.
-Lin pomóż!Proszęęęęę.-Zrobiła słodkie kocie oczka,Mężczyzna pokręcił głową z dezaprobatą.
-Pomyśl Maj,co musiałaś zrobić jak się do nas przyłączyłaś?
Po chwili zastanowienia brązowooka przypomniała sobie.
-No musiałam przekonaj Papę że nic mi nie będzie.
-I?
-Przekonać narcyza żeby mi nie dokuczał...
-I?
-Pokazać wam co potrafię.
-No właśnie.Brawo Mai.-Shibuya zaśmiał się sarkastycznie.
-Nie drażnij mnie...-ostrzegawcze warknięcie ze strony pół demona,a paznokcie wydłużyły w pazury,lepiej jej było teraz nie drażnić.Cała grupka która przyglądała,i z zaciekawieniem słuchała tej jakże ciekawej wymiany zdań,przestraszyła się.No w końcu nigdy nie widzieli pół kociego demona.
-Uspokój się,wystraszysz ich.-Dziewczyna spojrzała na zespół i zrozumiała że przestała nad sobą panować.
-Sorki,nie chciałam was przestraszyć.
-Nic się nie stało-powiedział z uśmiechem mnich który jako pierwszy,się ogarną.Podszedł do Taniyamy i pogłaskał ją po głowie.Pierwszy szok minął a potem pojawiła się przyjemność.Trzeba przyznać Hoshio ma rękę do kotów,świetnie głaszcze i drapie za uszkiem,dziewczyna aż zamruczała,na co mnich jeszcze bardziej ją głaskał.Ogonek poruszał się jak żywy,było fajnie.Ale Kazuya odrobinę się zdziwił,podobnie jak i jego asystent,znają Mai tyle czasu i nigdy nie widzieli żeby dała się komuś głaskać.No dobra czasem Naru ją troszkę głaskał,ale nigdy nikt inny.Ayako  zauwarzając ich minę uśmiechnęła się wrednie.
-Co zazdrośni?-spytała,a w odpowiedzi otrzymała piorunujące spojrzenie.Sama też podeszła do dziewczyny i zaczęła ją tarmosić,mówiąc że jest jak prawdziwy kotek.Kocie instynkty.Po chwili dołączył do nich także John.Tylko Masako patrzyła na Mai z mordem w oczach.Chciała się jej pozbyć,za wszelką cenę.
-Więc kiedy jedziemy?-Zapytała Shibuyę uśmiechając się słodko.
-Na jutro macie być wszyscy gotowi,zbiórka tu o 10.-Dziewczyna mruknęła niezadowolona bo przestała być głaskana.
-Oki.-odpowiedzieli chórem.Potem Mai została zalana masą pytań typu,Jak długo z nimi pracujesz?czy Ile masz lat? itd.Biedna Neko* musiała na wszystkie odpowiedzieć,choś niektórych zdawała się nie słyszeć.Tak zleciało całe popołudnie.Wieczorem wszyscy rozeszli się do domów.Mai usiadła na tylnym siedzeniu samochodu,tuż za Linem.To był ciężki dzień.Po chwili jazdy usnęła.Naru zauważył to i uśmiechnął się,ale tak naprawdę nie udawał.Gdy dojechali do domu,ktoś musiał ją wnieść do domu i zanieść do łóżka.Pech chciał że wypadło na Shibuyę,ale chłopakowi to nie przeszkadzało.W końcu śpiąca Mai,to słodka Mai i spokojna Mai.
---------------------------------
Neko*-Kot,w moim opowiadanku możecie sobie to tłumaczyć,jako kociego demona.XD

Mam nadzieję że rozdział się spodoba.I Jeszcze jedno dzięki Asye-Leona Red za komentarz,cieszę się że komuś moje wypociny się podobają.Do następnej notki.Papa:*