Gabriel na szczęście zdążył uniknąć bliskiego kontaktu z ostrzem przypominającym sierp księżyca.
Był cały lecz nie można było powiedzieć tego o koszulce jego ulubionego zespołu którą miał na sobie.
-Co ty sobie do cholery wyobrażasz??!!! Wbijasz do mojego domu niszczysz mi drzwi i ulubioną koszulkę. Idź do diabła!!!!
-Po
co???Tu lepiej się bawię :P-Dziewczyna ruszyła znów na Gabriela, lecz
drogę zastąpiła jej Mai. Nieznajoma zrobiła wielkie oczy i zatrzymała
się.
-Czego tu chcesz?-Spytała brązowowłosa. Na jej głowie gościły
kocie uszy, pojawił się również koci ogon i pazurki na rękach. Wszyscy
zebrani w sali byli równie zszokowani co nieznajoma. Jedynie Naru i Lin
którzy, wpadli razem z resztą drużyny do pokoju po wybuchu, zachowali
spokój.
-Co ty tu robisz?!- płomiennooka cofnęła się o krok.
-Mam tu robotę, ale jestem ciekawa co ktoś taki jak ty tu robi i jakim prawem demoluje czyjś dom.
-Proste, pracuje.
-Więc dziś zrób sobie wolne i się ulotnij...
-Słodka jak zawsze..
-Hola
hola, wy się znacie??!!!!.. Czy ktoś mi do cholery wyjaśni co tu się
dzieje?!!!-Gabrielowi najwyraźniej już zgłupiał dwie dziewczyny z takim charakterkiem to już za wiele na jego opite nerwy....
-Z miłą chęciom tylko najpierw was pozabijam może być taka kolejność??
-"Zebrało
jej się na czarny charakter"-pomyślał Gabriel patrząc na nowo przybyłą z
pogardą i nienawiścią, bo w końcu przez tą laskę będzie musiał znowu się
męczyć ...
-Słuchaj no nie ważne jakie dostałaś zadanie. Nie
skrzywdzisz nikogo dopóki ja tu jestem-Mai była pewna że nie pójdzie jej
łatwo z czerwonooką ale musiała jakoś spróbować ocalić ich wszystkich.
-Dobra
spokojnie panienki-Lin jak zwykle chciał złagodzić sytuacje i obecnie
panujące napięcie ale nie miał pomysłu jak tego dokonać...
-Czy on powiedział do nas panienki??!!-jak na komendę Mai i czerwonooka spojrzały morderczym wzrokiem na Lina.
-Proszę o wybaczenie.-Lin już wiedział co się święci więc wolał się wycofać niż być poturbowanym przez te dwie złośnice.
-Hmm
w sumie to mogę wam powiedzieć skąd się znamy. Tylko ostrzegam to może
być dla was szok gdyż wasza kochana przyjaciółeczka jest moją siostrą
cioteczną. Czyli konkretnie córkom siostry Lucyfera.
-Moment, moment
czyli ty...jesteś....córkom Lucusia????!!!-Gabriel dostał napadu
takiego śmiechu że zaczął się tarzać po podłodze.-hahahahhahahaaha
lepszej bajki nigdy nie słyszałem,masz coś jeszcze w zanadrzu??
-Owszem
-zezłoszczona nowo przybyła z furiom ruszyła na Gabriela ciskając w
niego ognistymi kulami które pojawiły się nie wiadomo skąd.-Pożałujesz
dnia w którym wszedłeś mi w drogę!!!
-To się jeszcze okaże -Gabriel z kpiącym uśmiechem omijał jej wszystkie ciosy......
...........................................15 minut później.....................................
-Co
jest do cholery? Kim ty jesteś?-zdyszana ognistooka nie wierzyła w to co
się dzieje-"Jakim cudem udało musie ominąć wszystkie moje ataki? "-ta
myśl nie dawała jej spokoju.
Gabriel również ledwo stał na nogach czuł się gorzej niż mogło by się wydawać gdyż minę miał jak zwykle arogancką....
Lin widział że znów szykują się do tej bezsensownej walki wiec postanowił jakoś zaradzić tej idiotycznej sytuacji.
-Spokojnie może damy rade jakoś to wszystko załatwić bez rozlewu krwi.?
-Ale
tak to stracimy całą zabawę :(-ognistooka i Gabriel byli najwyraźniej
niezadowoleni perspektywą utraty tego co ich zdaniem było największym
urokiem bójki.
-O ironio. Gabrielu trochę ogłady. Chcesz dokopać tej
pięknej dziewczynie a nie znasz nawet jej imienia.-matka Gabriela
wydawała się naprawdę oburzona brakiem dobrych manier syna w tej
sytuacji.
-Przepraszam cię moja droga za tego nieokrzesanego
neandertalczyka który jest niestety moim synem. Jestem Rosa a ty moje
dziecko?
-Mam na imię Emaira lecz to imię zostało mi nadane a naprawdę mam na imię Luna proszę pani.
-Ohh mów mi Rosa moja droga miło mi cię poznać. Może napijesz się herbaty?
-Bardzo chętnie.
-No
dajce spokój. Mamooooo ona przed chwilą chciała mnie zabić a ty
zapraszasz ją na herbatę?!!!!!-Gabriel patrzył ze zgrozą na swoją matkę
-Właśnie tak a tobie nic do tego.
-Nie zwracaj moja droga uwagi na niego. Nigdy nie potrafił się odpowiednio zachować.
-Szczyt
wszystkiego!!!!!!!!!!!-Gabriel aż zazgrzytał zębami nie mógł zrozumieć
jakim cudem jego matka tak nieudolnie interpretuje sytuację.
Ale
nagle dostał olśnienia-"a to przebiegła lisica"-pomyślał-"trzymaj blisko
przyjaciół ale wrogów jeszcze bliżej"-tak zawsze powtarzała jego matka.
-Ta kobieta oszalała-skomentował jak zwykle niewzruszony Naru,za co oberwał w tył głowy od Gabriela
-Cicho
siedź moja matka jest mądrzejsza niż ustawa przewiduje hehe- i poszedł za
matką i znienawidzoną już przez niego nowo poznaną dziewczyna
zostawiając tym samym Naru z masą pytań do których jak na razie nie było
mu dane poznać odpowiedzi.
---------the end----
Wychyla się.
-Nie
bijcie!! Przepraszam że rozdział tak późno!-kłania się nisko-ale Emi i
ja jesteśmy w konflikcie i tak jakoś wyszło. Ale dal tych co to jeszcze
czytają wiadomość. Mam zamiar napisać jakiegoś shounen-ai. Tak kochani,
ale prawdopodobnie będę go pisała na innym blogu. Tak więc niedługo wam
powiem dokładnie. Trzymajcie się misiaki. Papa:***
sobota, 20 października 2012
piątek, 21 września 2012
czwartek, 13 września 2012
Zombie Loan 2
Różowo włosa dziewczyna zmierzała do starego, opuszczonego akademika szkolnego (bynajmniej wydawało się że opuszczonego). Jednakże, nagle z nikąd pojawiło się niewielkie ostrze które dziewczyna złapała. Nad wyraz dobrze wiedziała do kogo należy ów przedmiot.
-Czego chcesz Axel?-Warknąła.-Z załółka wyszedł ognistowłosy młody chłopak o zielonych oczach, i uśmiechnął się szeroko.
-Szukałem cię.
-Niby czemu?
-A ty byś nie szykała najleprzego przyjaciela gdyby ten nagle zniknął?
-Nie, a szczegolnie nie ciebie i nie prżypominam sobie żebyśmy byli przyjaciółmi.-chłopak oburzył się jak małe dziecko.
-Jesteś okrutna!-zajęczał zielonooki.
-A ty głupi-powiedziała znów ruszając i przy okazji rzucając nożem w jego właściciela.
-Ej, mogłaś mi zrobić krzywdę-powiedział ognistowłosy z tródem łapią przedmiot który prawie wbił mu się w klatkę piersiową.
-Szkoda.
-Ej, ty próbujesz mnie zabić czy jak!?
-Nie, próbuje cię ignorować .-Axel spowarzniał, wiedział że dziewczyna go nienawidzi od czasu tego wypadku...
-Ale wiesz ze i tak się ode mnie nie uwolnisz.
-Niestety wiem... a teraz z łaski swojej spadaj.-Powiedziała z grymasem złości.
-Okej ale najpierw musze ci coś powiedzięć.
-Słucham?
-Pamiętasz jak obiecałem że znajdę ci robotę?
-No.
-Więc ciesz się, bo tę polubisz.
-Nigdy ci nie ufałam, ale jeśli chodzi o robotę to jesteś wiarygodny, gadaj.
-EJ, POCZUŁEM SIĘ DOTKNIĘTY!!-zielonooki zrobił minę urażonego dziecka-No dobra tu masz adres idź tam teraz.-powiedział wręczając Michiru karteczkę z bazgrołami.
-Dzięki.
-To papa.- ognistowłosy raz jeszcze uśmiechnał się szeroko a porem zniknął. Kita poszła pod wskazany adres z niechęcią, w końcu było późno więc była trochę zmęczona. Po przejściu kilku kroków wskoczyła na dach jednego z budynków, skacząc z dachu na dach szybko znalazła się na miejscu. Zeskoczyła na ziemię i weszła do budynku. Z korytarza słychać było krzyki jakieś dziwnie znajome. Otworzyła drzwi i weszła do środka i zatrzymała się w pół kroku. Spojrzała niedowierzająco na dwójkę młodzieńców.
-Co wy tu robicie?!
-Co ty tu robisz?!-Krzyknęli równocześnie dziewczyna i białowłosy. Natomiast reszta była odrobinę zdziwiona nowo przybyłą.
-Kim jesteś?-spytał spokojnie mężczyzna z blond włosami, spiętymi w kucyk.
-Kita Michiru.
-Watashimori Bekkou, co cię tu sprowadza? Przyszłaś po kredyt?
-Nie martw się nie potrzebuje go.-Odpowiedziała z pogardą dziewczyna. Mężczyzna natomiast zdziwił się.
-Więc po co?
-Alex mnie przysłał.-Watashimori rozpromienił się.
-Więc witam, od kiedy chcesz zacząć pracę?
-Od zaraz mogę.
-Świetnie! Ale jeszcze sprawa wypłat.
-Och, Alex wspomniał czy powiedział żeby pan zemną obgadał sprawę?
-Hehe, to drugie, wspomniał że nie chce oberwać jeśli coś by przekręcił.
-Spoko. Prosta sprawa, płaci mi pan połowę tego co zarobię a za resztę załatwia mi dwa woreczki krwi miesięcznie.-Dziewczyna spokojnie rozsiadła się na kanapie, a zebrani byli w lekkim szoku, najszybciej wyrwał się z niego Bekkou.
-Dobrze załatwione. Ale takie proste pytanie, hmm zgodziła byś się pracować w drużynie z nimi?-Mówiąc to wskazał na Shito i Chike. Ci zrobili głupie miny i wybuchli, a Kita razem z nimi.
-Co kurwa?!!!
-No Axel mówił że przydadzą ci się koledzy, a przy okazji byś im trochę pomogła.
-Zamorduje ***( sorki ale cenzurka czasem musi być XD). Niech no tylko wpadnie w moje ręce, udusze jak psa, posiekam na kawałki a potem spale!-Warczała dziewczyna.
-Mowy nie ma!!-Wydarł się białowłosy, a ciemnooki przytaknął.
-Zgadzacie się albo wam chłopcy cofnę pożyczkę a tobie młoda damo trochę utrudnię życie-mówiąc to blondyn miał minę mówiącą "lepiej mnie nie denerwuj bo zginiesz" . Więc chcąc nie chcąc musieli się zgodzić.
-Świetnie!-klasnął uradowany Bekkou.- A teraz Michiru-chan powiedź nam trochę o sobie, wykręty na nic się nie zdadzą, poza tym jestem ciekaw co mój bratanek miał na myśli mówiąc "Lepiej jej nie drażnij i bądź ostrożny bo możesz przypłacić życiem.".-Uśmiechnął się szeroko.-Yuuta zrób herbatkę. A teraz słucham.
------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie jakieś nie za bardzo i w ogóle. Ale wena ostatnio odmawia współpracy, szkoła się zaczęła i moja siostrzyczka nie chce mi pomóc z opowiadaniami bo musi wkuwać do matury. Tak więc ogłaszam że następna notka będzie za jakiś czas, jeżeli Emi raczy ruszyć cztery litery i mi pomóc. Przy okazji wie ktoś jaki kolor włosów ma Shito bo ja jakoś zidentyfikować go nie mogę. Więc miłego czytania i do następnej.
-Czego chcesz Axel?-Warknąła.-Z załółka wyszedł ognistowłosy młody chłopak o zielonych oczach, i uśmiechnął się szeroko.
-Szukałem cię.
-Niby czemu?
-A ty byś nie szykała najleprzego przyjaciela gdyby ten nagle zniknął?
-Nie, a szczegolnie nie ciebie i nie prżypominam sobie żebyśmy byli przyjaciółmi.-chłopak oburzył się jak małe dziecko.
-Jesteś okrutna!-zajęczał zielonooki.
-A ty głupi-powiedziała znów ruszając i przy okazji rzucając nożem w jego właściciela.
-Ej, mogłaś mi zrobić krzywdę-powiedział ognistowłosy z tródem łapią przedmiot który prawie wbił mu się w klatkę piersiową.
-Szkoda.
-Ej, ty próbujesz mnie zabić czy jak!?
-Nie, próbuje cię ignorować .-Axel spowarzniał, wiedział że dziewczyna go nienawidzi od czasu tego wypadku...
-Ale wiesz ze i tak się ode mnie nie uwolnisz.
-Niestety wiem... a teraz z łaski swojej spadaj.-Powiedziała z grymasem złości.
-Okej ale najpierw musze ci coś powiedzięć.
-Słucham?
-Pamiętasz jak obiecałem że znajdę ci robotę?
-No.
-Więc ciesz się, bo tę polubisz.
-Nigdy ci nie ufałam, ale jeśli chodzi o robotę to jesteś wiarygodny, gadaj.
-EJ, POCZUŁEM SIĘ DOTKNIĘTY!!-zielonooki zrobił minę urażonego dziecka-No dobra tu masz adres idź tam teraz.-powiedział wręczając Michiru karteczkę z bazgrołami.
-Dzięki.
-To papa.- ognistowłosy raz jeszcze uśmiechnał się szeroko a porem zniknął. Kita poszła pod wskazany adres z niechęcią, w końcu było późno więc była trochę zmęczona. Po przejściu kilku kroków wskoczyła na dach jednego z budynków, skacząc z dachu na dach szybko znalazła się na miejscu. Zeskoczyła na ziemię i weszła do budynku. Z korytarza słychać było krzyki jakieś dziwnie znajome. Otworzyła drzwi i weszła do środka i zatrzymała się w pół kroku. Spojrzała niedowierzająco na dwójkę młodzieńców.
-Co wy tu robicie?!
-Co ty tu robisz?!-Krzyknęli równocześnie dziewczyna i białowłosy. Natomiast reszta była odrobinę zdziwiona nowo przybyłą.
-Kim jesteś?-spytał spokojnie mężczyzna z blond włosami, spiętymi w kucyk.
-Kita Michiru.
-Watashimori Bekkou, co cię tu sprowadza? Przyszłaś po kredyt?
-Nie martw się nie potrzebuje go.-Odpowiedziała z pogardą dziewczyna. Mężczyzna natomiast zdziwił się.
-Więc po co?
-Alex mnie przysłał.-Watashimori rozpromienił się.
-Więc witam, od kiedy chcesz zacząć pracę?
-Od zaraz mogę.
-Świetnie! Ale jeszcze sprawa wypłat.
-Och, Alex wspomniał czy powiedział żeby pan zemną obgadał sprawę?
-Hehe, to drugie, wspomniał że nie chce oberwać jeśli coś by przekręcił.
-Spoko. Prosta sprawa, płaci mi pan połowę tego co zarobię a za resztę załatwia mi dwa woreczki krwi miesięcznie.-Dziewczyna spokojnie rozsiadła się na kanapie, a zebrani byli w lekkim szoku, najszybciej wyrwał się z niego Bekkou.
-Dobrze załatwione. Ale takie proste pytanie, hmm zgodziła byś się pracować w drużynie z nimi?-Mówiąc to wskazał na Shito i Chike. Ci zrobili głupie miny i wybuchli, a Kita razem z nimi.
-Co kurwa?!!!
-No Axel mówił że przydadzą ci się koledzy, a przy okazji byś im trochę pomogła.
-Zamorduje ***( sorki ale cenzurka czasem musi być XD). Niech no tylko wpadnie w moje ręce, udusze jak psa, posiekam na kawałki a potem spale!-Warczała dziewczyna.
-Mowy nie ma!!-Wydarł się białowłosy, a ciemnooki przytaknął.
-Zgadzacie się albo wam chłopcy cofnę pożyczkę a tobie młoda damo trochę utrudnię życie-mówiąc to blondyn miał minę mówiącą "lepiej mnie nie denerwuj bo zginiesz" . Więc chcąc nie chcąc musieli się zgodzić.
-Świetnie!-klasnął uradowany Bekkou.- A teraz Michiru-chan powiedź nam trochę o sobie, wykręty na nic się nie zdadzą, poza tym jestem ciekaw co mój bratanek miał na myśli mówiąc "Lepiej jej nie drażnij i bądź ostrożny bo możesz przypłacić życiem.".-Uśmiechnął się szeroko.-Yuuta zrób herbatkę. A teraz słucham.
------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie jakieś nie za bardzo i w ogóle. Ale wena ostatnio odmawia współpracy, szkoła się zaczęła i moja siostrzyczka nie chce mi pomóc z opowiadaniami bo musi wkuwać do matury. Tak więc ogłaszam że następna notka będzie za jakiś czas, jeżeli Emi raczy ruszyć cztery litery i mi pomóc. Przy okazji wie ktoś jaki kolor włosów ma Shito bo ja jakoś zidentyfikować go nie mogę. Więc miłego czytania i do następnej.
poniedziałek, 3 września 2012
Ghost Hunt 7
-Wchodzisz w to??-Mai już nie mogła się doczekać aż utrze Naru nosa.
-To zależy jaki zakład masz na myśli.
-Hmm na przykład w czasie jednego tygodnia każde z nas musi poderwać jak
najwięcej osób płci przeciwnej. Przykro mi ale twoje zapędy do chłopców
będziesz musiał powstrzymać. Hahahaha.
-Coś ty powiedziała?!@!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ty nadęta********************(ehh i znowu ta cenzura. Co za ludzie matko. Emi, To ty ją piszesz Emi.Yoru)
-Hola hola zwolnij narcyzku.to jak wchodzisz w to??
-Nie!!
-Oj nie złość się na mnie. Złość piękności... chociaż tobie to nie zaszkodzi bo i nie ma czemu. Hihihi.
-Maaatko znowu to samo-Lin już zdążył się przyzwyczaić do tego typu
sytuacji ale ta sytuacja mogła być nader ciekawa jeśli tylko ich
postępowanie nie ulegnie zmianie. Jednak razem z resztą grupy poszli do pokoju który ma im posłużyć za "bazę" żeby wszystko popodłączać. Zostawiając kłócącą sięparkę razem z panią Velves.
-Dobra wchodzę jeszcze ci pokaże niedoszła demonico.
-Poczekamy zobaczymy.
-A co będzie stawką??
-Hmm pomyślmy...
W tym momencie niespodziewanie wleciał przez drzwi pijany nastolatek.
-Kochanie wróciłem-zaintonował przybyły.
-Jezu Chryste jak ty wyglądasz-pani Velves, przyglądająca się dotychczas kłótni nastolatków, spojrzała z przerażeniem na przybyłego młodzieńca.-Poznajcie proszę mojego nieszczęsnego i nieokrzesanego syna Gabriela.
Wysoki chłopak o czerwonych do ramion włosach spojrzał na zebranych.
-Witam miłe panie.-odpowiedział. Spojrzał na Mai i spowżniał.
Dziewczyna również była w niemałym szoku, nie mogła uwierzyć że ktoś
poza Naru Linem i kilkoma osobami które znała ma tak potężną aurę.
Chłopak najwyraźniej też sporo widział gdyż zapytał Mai wprost.
-Kim a może raczej czym jesteś słodka?
-A ty?
-Gabriel Velves, lat 18. Człowiek z paranormalnymi zdolnościami. Teraz ty.
-Taniyama Mai lat 17, nigdy nie widziałam żeby ktoś miał tak silną aurę z wyjątkiem kilku osób które znam.
-Nie jesteś człowiekiem prawda? A przynajmniej nie do końca.
-Zgadza się jestem pół demonem.-po tej odpowiedzi panią Rose zamurowało. Chciała coś powiedzieć ale Kazuya powiedział że później jej wytłumaczy, na co blondynka się zgodziła.
-Więc, może powiesz mi co tu robisz?
-Niesamowicie szybko wytrzeźwiałeś.-zauważyła Mai.-Też bym tak chciała.
-Wrodzony talent-zaśmiał się ognistowłosy.
-A tak do poprzedniego pytania to, przyjechaliśmy zająć się tą zmorą.-Chłopak zmarszczył brwi.
-Nie potrzeba ona jest nieszkodliwa.
-Może i masz rację, ale czy wiesz co znaczy określenie "Bal duchów" którego używa?
-Emm nie?
-No właśnie.
-Więc oświeć mnie.
-Oznacza to że wszystko zostanie wchłonięte.
-Wchłonięte?-Zdziwił się ognistooki.
-Tak.
-To znaczy...?
-To znaczy że wszystko co znajdzie się w zasięgu "balu" zostanie wchłonięte przez bramę piekielną, taki prezencik dla szatana za możliwość bycia tutaj.
-Hmm wolał bym żeby zrobiło bum!
I nagle jak na zawołanie usłyszeli huk i w ogromniej dziurze gdzie były wcześniej drzwi (które parę dni wcześniej biedny Gabriel musiał malować) stała nieznajoma dziewczyna. Miała ognisto czerwone włosy do pasa, tego samego koloru oczy które były jak żywy ogień. Była wysoka i smukła a na dodatek miała parę czarnych skrzydeł. W ogóle ubrana cała na czarno, chłopakom szczęka by opadła gdyby nie fakt że trzymała w dłoniach dwa łukowate miecze.
-Co do diabła?!-Warknął Gabriel.
-No i wykrakałeś to swoje bum!-Warknęła na niego Mai.
-Kim ty do cholery jesteś??!!!!!!-wyrwał się z furią do przodu już praktycznie otrzeźwiały Gabriel.
-Co do diabła?!-Warknął Gabriel.
-No i wykrakałeś to swoje bum!-Warknęła na niego Mai.
-Kim ty do cholery jesteś??!!!!!!-wyrwał się z furią do przodu już praktycznie otrzeźwiały Gabriel.
Nieznajoma posłała mu diaboliczny uśmiech i odparła tylko:
-Waszą zagładą-po czym ruszyła na nich.
-Waszą zagładą-po czym ruszyła na nich.
---------------------------------------------------------------------
-Zarówno Gabriel jak i nieznajoma są stworzone przeze mnie więc mam nadzieje że się wam spodobają.
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę o uwagi.pozdrawiam Emi.
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę o uwagi.pozdrawiam Emi.
-To tyle ze strony mojej siostrzyczki, wiemy jesteśmy wredne kończąc w takim momencie, ale co poradzić?
Czekajcie cierpliwie, notka niedługo. Chociaż sama nie wiem, w końcu zaczął się mój najgorszy koszmar! Szkoła wróciła! Ratujcie!!!
wtorek, 28 sierpnia 2012
Ghost Hunt 6
W środku, dom wyglądał równie okazale co, z zewnątrz. Był duży i przestronny, kremowo-białe ściany gdzieniegdzie miały wzorki ze złotej farby, podłoga była wyłożona płytkami o biało-szarej barwie. Na ścianach wisiały portrety i różne obrazy, jeden przykuł uwagę Mai, był to mały obraz, na którym widniał las z jeziorem, ale co ciekawe pośrodku jeziora na tafli wody stał śnieżnobiały wilk. Teraz sobie przypomniała, to tego wilka widziała we śnie, mówił coś o wezwaniu, ale niestety do wezwania potrzebne jest imię, z reguły demony używają fałszywych. Lecz do przyzwania potrzebne jest imię nadane demonowi po narodzeniu, w ten sposób osoby przyzywające demony mogą nad nimi panować. Choć w większości przypadków jest tak że demon znajdzie jakąś lukę i zabije przywołującego, dlatego tak rzadko przywołuje się demony, jakieś dziewięćdziesiąt jeden procent przyzwań kończy się śmiercią, siedem procent ujściem z życiem ale z poważnymi ranami, jedynie dwa procent kończy się całkowitym sukcesem. W każdym bądź razie postanowiła że później spyta o ten obraz. Wszyscy skierowali się do salonu. Następnie pojawiła się pokojówka przynosząc herbatę każdemu. Naru poprosił panią Velves o szczegółowe opowiedzenie co konkretnie się dzieje, kobieta skinęła głową i zaczęła mówić.
-To zaczęło się miesiąc temu, zaraz jak się wprowadziliśmy. Na początku myśleliśmy z mężem że to jakieś wygłupy czy coś ale... Na początku spadały obrazy, myślałam że to wina gwoździ czy ścian, ale nic na to nie wskazywało, po prostu spadały. Potem słychać było warczenie psa, później przedmioty zaczęły się poruszać i jeszcze ta zmora...
-Powiedziała pani ę słychać było warczenie psa.-przerwała jej Mai.
-Tak.
-A czy to przypadkiem nie było wilcze warczenie?-pytanie spotkało się ze zdziwionymi spojrzeniami grupy, ale nie bardzo się tym przejęła.
-Nie wiem...
-Pani Roso w korytarzu wisi obraz z wilkiem, wie pani skąd się wziął?
-Tak, mój syn Gabriel, znalazł go na poddaszu, mówił że słyszał wycie i poszedł tam, zobaczył wilka a potem on znikł. Sprawdził jeszcze raz ale jedyne co znalazł to ten obraz.
-Dziękuję, będę z nim mogła później porozmawiać?
-Tak, ale nie wiem o której wróci.
-Dobrze, dziękuję.-Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło.
-Może pani kontynuować?-spytał ze stoickim Naru- mówiła pani o jakiejś zmorze.
-Tak. Widziałam ją raz, mąż nie ale Gabriel kilka razy, ona nawiedza go w nocy-jej głos zaczął się łamać.-Al eon nie chce z tym nic zrobić mówi że nic mu nie grozi.
-Jak ta zmora wyglądała?
-Jak dziecko, mała dziewczynka, ale po chwili zmieniła się w coś... jakby jakieś zwierzę, podobne trochę do lisa i mówiła coś o zabawie.
-Jakiej zabawie.
-Ach, mówiła "Pobaw się ze mną." i "Ciesz się bal duchów niedługo się zacznie." Potem roześmiała się i zniknęła ale...
-Ale?
-Kiedy się pojawiła zaczęło się warczenie i coś na brzęczenie łańcuchów.
-Dobrze. Coś jeszcze?
-Nie, to wszystko. Ale możecie jeszcze porozmawiać z moim synem, chociaż i tak pewnie wróci w nocy i to pijany.-Westchnęła i pokręciła głową-Ostatnio często chodzi na imprezy i tak dalej, już nie wiem co z nim robić.
-To tak jak my z Mai-powiedzieli Naru z Linem.
-Ej, ja tak często na imprezy nie chodzę.-oburzyła się dziewczyna.
-Co najmniej raz na tydzień i z reguły muszę cię nieść na górę, bo jesteś tak pijana, ja nawet nie wiem jekim cudem ty do domu trafiasz.-Kazuya pokręcił głową z dezaprobatom.
-Ej! Wcale nie jestem taka pijana, prawda Lin?
-Jednak zgadzam się z Kazuyą. Wybacz Mai.-Powiedział mężczyzna
-Liiiin!!! Jesteś okropny, po czyjej ty stronie stoisz?!-Brązowooka wraz z Naru spojrzeli na mężczyznę pytająco. Ich miny mówiły "Spróbuj wybrać ją\jego a pożałujesz" , więc biedak nie miał wyboru i powiedział
-Po niczyjej, ale czy choć raz moglibyście się nie kłócić ze sobą? -Obydwoje wymienili ze sobą spojrzenia a po chwili oboje odpowiedzieli:
-NIE!!!
-Tak myślałem.Ech.-Westchnął i poszedł po sprzęt.
-Przepraszam że pytam, ale czy wy jesteście rodzeństwem?-Spytała z uśmiechem przyglądając im się.
-Nie. Ja i Mai znamy się od dziecka.-Powiedział już spokojnie młody łowca duchów.
-Tylko?-Spytała podejrzliwie blondynka.
-Tak, tylko. Wychowywałam się z nim nic więcej.-Potwierdziła pół demonica.
-Szkoda.-Mai i Naru tylko spojrzeli na siebie a potem na kobietę. Pytając czemu.
-Bylibyście świetną parą.
Oboje spojrzeli na nią jak by oszalał, następnie nawzajem zlustrowali się wzrokiem i po chwili cieszy wybuchli śmiechem. Dopiero po paru minutach byli zdolni wykrztusić z siebie jakiekolwiek słowa.
-Ja z NIĄ?? HAHAHA dobre nie myślała pani o pracy w kabarecie??-zapytał beztrosko Naru.
Pani Velves pomimo swojej łagodnej natury najeżyła się na te słowa ale nie zwróciła młodzieńcowi uwagi, przewróciła tylko oczami myśląc o kwestii dojrzewania dzisiejszej młodzieży.
Natomiast Mai nie była już tak wyrozumiała jak Pani Velves słysząc te słowa.
-Hola hola, panie "piękny" A co to niby miało znaczyć???
-Nie wiem co masz na myśli moja droga.-odpowiedział zjadliwie głosem ociekającym miodem.
-Jeszcze brakuje żebyś mi tu rzęsami zaczął trzepotać -pomyślała wkurzona Mai, ale darowała sobię tą uwagę.
-Jeszcze chwila, a ten sorbet który mi wisisz będziesz musiał zachować dla siebie, żeby przyłożyć sobie do głowy gdy z tobą skończę.!-i rzuciła się na na niego z pięściami. W ostatniej chwili wracający ze sprzętem Lin złapał ją od tyłu przytrzymując.
-Więc o co wam znowu poszło?-zapytał obojętnym tonem.
-Cóż nie moja wina że ten podlotek płci żeńskiej nie ma sobie w za grosz kobiecości i wini mnie za to.-Powiedział z anielską miną Naru.
-Zaraz ci zerwę tę aureolkę ty *****************(Przepraszamy ale występujące tu słowa nie mogą być powtórzone gdyż użycie ich naruszyło by niejedną ustawę dotyczącą nie tylko ludzi oraz zwierząt ale również i istot nadnaturalnych.)
-Spokojnie maleńka -odpowiedział uchahany chłopak.
-Okej spokojnie-upomniała się w duchu Mai.
-Twierdzisz że nie jestem kobieca tak??-powiedziała już spokojnie Mai
-Owszem-odpowiedział Naru lekko mrużąc oczy i zastanawiając się co ta niedoszła demonica knuje.
-No to może się przekonamy kto ma większe powodzenie u płci przeciwnej?
-Co masz na myśli??
-Zakład a cóż by innego.
-To się nie może skończyć dobrze-odparł ironicznie Lin.
----------------------------------------------------------
Dobra moi kochani od dziś mam nową współautorkę. Cieszycie się? To moja kochana, zwariowana i szalona oraz czasem diaboliczna siostrzyczka. Współautorką została z 2 powodów.
1. Zacięłam się pisząc rozdział i nie wiedziałam co dalej, udało mi się ją przekonać żeby mi pomogła.
2. Jej pomysły są fajne więc też dlatego, ale najważniejszym powodem było to że ciągle się kłócimy. Ale jak zaczęłyśmy razem pisać to zachowywałyśmy się jak naćpane, nadmienię że ona może ale ja nie, czemu? Nie jestem pełnoletnia ot co, ale ona już tak osiemnastkę ma już na karku. A teraz kilka słów od niej.
-Siema. Żeby się nie rozpisywać będę się starała jak najbardziej zaciśniać i komplikować relacje pomiędzy bohaterami. Można powiedzieć że będzie się dużo działo w relacjach damsko męskich o ile moja siostra wytrzyma to emocjonalnie.XD Życzę miłego czytania .
Emi.
I tak jeszcze ode mnie, jeśli czytasz to wypełnij ankietę, to będzie pomocne.
YoruNeko
Emi.
I tak jeszcze ode mnie, jeśli czytasz to wypełnij ankietę, to będzie pomocne.
YoruNeko
środa, 22 sierpnia 2012
Ghost Hunt 5
Dziewczyna ruszyła na chłopaka, ale na jej nieszczęście ten zrobił unik i szybko ją unieruchomił, wykręcając rękę do tyłu i podcinając nogi. Oboje wylądowali w połowie bynajmniej na łóżku Naru. Dziewczyna jednak tak słaba nie była, zrzuciła go z siebie przewracając tym razem na podłogę, siadając mu na brzuchu okrakiem. Próbowała mu przyłożyć ale mimo że chłopak pod nią leżał, blokował każdy jej cios. W trakcie tej ich małej sprzeczki do pokoju wszedł Lin. Nie zdziwił się zbytnio widząc zaistniałą scenkę, był już przyzwyczajony do bijatyk tej dwójki, miał na to całe siedem lat. Znaleźli Mai z ojcem Naru kiedy ta miała dziesięć lat, Lin zajął się nią i wychował a od dwóch lat mieszkają we trójkę. Tak więc Mai z Naru znają się siedem lat. Dość często się kłócili i szarpali ale co poradzić.
-Śniadanie gotowe, przyjdźcie jak skończycie.-Powiedział ze stoickim spokojem, i dopiero teraz obydwoje zorientowali się że ktoś przyszedł, bo wcześniej byli zbyt pochłonięci walką, którą chłopak zaczął wygrywać.
-Okej.-powiedzieli chórem i zaczęli znowu walczyć.Mężczyzna pokręcił tylko głową i wyszedł.
-Więc czemu mnie przebrałeś zboczeńcu?!
-Jak sobie przypomnisz będziesz wiedziała.
-Co przez to rozumiesz?!
-Sama mi kazałaś!-No i tu szok, ona kazała? Nie nie przypomina sobie nic takiego. Chwila.... niemożliwe...Śniło jej się że jej mama kładła ją spać, zaśpiewała jej kołysankę, i kazała się przebrać. Wtedy powiedziała mamie żeby ją przebrała. Nie to niemożliwe żeby powiedziała to przez sen. Zrobiła się czerwona jak burak.
-To nie tłumaczy dlaczego to zrobiłeś!!!
-Może kiedyś się dowiesz.-Wygrał walkę i jeszcze ten uśmieszek.
-Zabije cię!!!
-Jakoś w to wątpię.-Mai zrobiła minę wściekłego dziecka. Chłopak o mało się nie roześmiał, poczochrał ją chwilę po głowie i powiedział-Kupię ci czekoladę jaka będziesz chciała. Tylko się nie złość okej?
-Jak mi kupisz jeszcze pudło sorbetu cytrynowego to ci wybaczę...
-Okej, dobra a teraz chodź na śniadanie.-Pomógł jej wstać i poszli na śniadanie. Była jajecznica z bekonem i grzanki. Dziewczyna ciągle się na niego złościła ale już mniej, w końcu to była jej wina, ona mu kazała. Potem wszyscy się uszykowali do wyjścia a o dziewiątej wyruszyli na miejsce. Nagle Mai coś się przypomniało, we śnie mama śpiewała jej kołysankę. Stwierdziła że na razie do niego odzywać się nie będzie za karę, więc wysłała mu sms'a o treści:
"Naru, skoro mnie do łóżka zaniosłeś i przebrałeś,
tak jak w moim śnie mama, to śpiewałeś mi też
kołysankę?"
Chłopak lekko się uśmiechnął i odpisał jej:
"Nie, kołysankę to ty mruczałaś. A tak na marginesie
ciągle jesteś zła?"
Odpowiedź:
"Tak, a poza tym, ciągle nie dostałam lodów i
czekolady!"
Odpowiedź:
"Nie martw się, jeszcze dzisiaj dostaniesz, a poza
tym to była twoja wina prawda?"
Jeszcze bardziej ją drażnił i to celowo więc padła prosta odpowiedź:
"Nie znoszę cie! Zobaczysz jeszcze pożałujesz!"
Uśmiech sam wpełzł na jego usta, uwielbiał się z nią drażnić.Resztę drogi spędził rozmawiając z Linem, a Mai natomiast znowu przysnęła, śnił jej się ciemny bezkres pośrodku którego pojawił się śnieżnobiały wilk. Potem usłyszała słowa "Wezwij mnie, me imię ...".
-Mai.-szturchnięcie ją obudziło.
-Co?-powiedziała niewyraźnie odrobinę bolała ją głowa.
-Jesteśmy na miejscu.-Powiedział John.
-O, hej John,cześć Masako.-Przywitała się zauważając towarzystwo.Blondyn uśmiechną się miło a medium nawet na nią nie spojrzała.
-Cześć.-powiedzieli oboje. Tak więc cała gromadka wysiadła z auta, dziewczyna przywitała się jeszcze z Miko i Bou. Zdążyła już zapomnieć o tym śnie, ale nie na długo. "Nawiedzony dom", okazał się dużą willą w stylu europejskim, obrośnięte bluszczem białe ściany idealnie współgrały z pięknym tarasem i otaczającym dom laskiem. Z budynku wyszła im na spotkanie, piękna długowłosa blondynka o niebieskich oczach. Wyglądała na bardzo miłą i życzliwą osobę, taka też z resztą była. Powitała nowo przybyłych.
-Naprawdę bardzo się cieszę że was widzę.
-Dzień dobry, jestem Shibuya Kazuya, szef.-kobieta mocno się zdziwiła, nie spodziewała się że szefem będzie nastolatek.
-Rosa Velves. Miło mi, nie jesteś przypadkiem za młody żeby być szefem?
-Mam siedemnaście lat i mimo tego wieku jestem szefem, moi asystenci to potwierdzą.-skinął na Mai i Lina.
-To prawda.-powiedzieli chórem, A miko i mnich pokiwali głowami na znak że mówi prawdę. John również uśmiechnął się ciepło. Kobieta już bardziej pewnie, zaprosiła wszystkich do środka.
-Naprawdę bardzo się cieszę że was widzę.
-Dzień dobry, jestem Shibuya Kazuya, szef.-kobieta mocno się zdziwiła, nie spodziewała się że szefem będzie nastolatek.
-Rosa Velves. Miło mi, nie jesteś przypadkiem za młody żeby być szefem?
-Mam siedemnaście lat i mimo tego wieku jestem szefem, moi asystenci to potwierdzą.-skinął na Mai i Lina.
-To prawda.-powiedzieli chórem, A miko i mnich pokiwali głowami na znak że mówi prawdę. John również uśmiechnął się ciepło. Kobieta już bardziej pewnie, zaprosiła wszystkich do środka.
---------------------------------------------------
I jak? Mam nadzieję że nieźle. To Pa:*
sobota, 18 sierpnia 2012
Notka specjalna XD
Jako że jestem z wami już całe 31 dni, mam dla was mały prezent w postaci kilku obrazków. Może co miesiąc będę dodawać takie notki...
czwartek, 16 sierpnia 2012
Zombie Loan 1
Dwójka chłopców szła właśnie do miejsca zwanego Z-Loan. Kolejna "robota" przed nimi, muszą zacząć polowanie, jeżeli chcą żyć... Weszli do środka, powitał ich tam Yuuta. Dał też dał też namiary na kilku "martwych". Chłopcy mając nadzieję że szybko skończą udali się na miejsce, szybko pozbyli się pięciu, został jeszcze jeden. Kiedy dotarli na miejsce zobaczyli coś niesamowitego, a mianowicie różowowłosą dziewczynę z kosą w dłoni i czerwonym oku. Nieznajoma przecięła zombie w pół a potem zniszczyła całkowicie. Spojrzała na oniemiałych przybyszy, a po chwili przeszła między nimi mówiąc "Powinniście uważać" i zniknęła. Spojrzeli po sobie po czym białowłosy odezwał się pierwszy.
-Co to miało kurna być?
-Nie wiem, ale lepiej chodźmy z tym do Watashimori'ego, może on coś będzie wiedział...-Tak więc ponownie udali się do siedziby Z-Loan by poinformować ich o tym tajemniczym zdarzeniu.
***
W klasie 3-F (gimnazjum) zapanowała cisza. Do klasy wszedł nauczyciel a za nim, drobnej budowy dziewczyna, o różowych włosach i zielonych oczach. Wszyscy uważnie się jej przyglądali, wyglądała na cichą, szarą myszkę, chociaż prawda jest inna...
-Tak więc kochani, to jest wasza nowa koleżanka, miło ją powitajcie.-Mężczyzna około 40-stki, uśmiechnął się ciepło do uczniów, jego wszyscy lubili.-Więc, przedstaw się i powiedź coś o sobie.-powiedział zachęcająco do nowo przybyłej.
-Nazywam się Kita Michiru, miło mi.-zapanowała ponownie cisza, którą przerwał troszkę zdziwiony nauczyciel.
-A może coś więcej,co lubisz?-ponownie się uśmiechnął.
-Lubię...muzykę, zwierzęta i broń.-ta wypowiedź trochę uczniów zdziwiła, ale i zaintrygowała męską część klasy, w końcu nie każda dziewczyna lubi katany. Jedna z uczennic podniosła rękę i spytała.
-Jakie zwierzęta lubisz?
-Koty, psy, wilki, kruki i rekiny.
-Umiesz walczyć?-spytał chłopak z końca klasy.
-Tak.-odpowiedź jeszcze mocniej upewnił żeńską i połowę męskiej części klasy iż nowa jest dziwna.-Sensei, mogę już usiąść?
-Tak, usiądziesz za Yumi, trzecia ławka pod oknem.-dziewczyna pokiwała głową i usiadła na wyznaczonym miejscu. Zagłębiła się w swoich myślach, jasnowłosy chłopak którego widziała ubiegłego wieczora... aura którą miał, nie to nie możliwe. Lekcje skończyły się szybko. Michiru pogadała z kilkoma nowymi koleżankami, znalazła też kilku kolegów, których spytała o opuszczone miejsca niedaleko szkoły, dowiedziała się o opuszczonym, starym akademiku szkoły, który jest do wyburzenia. Postanowiła się tam udać, może znajdzie miejsce dla siebie. Było już ciemno, zasiedziała się na cmentarzyku koło szkoły. Kiedy już zaczęła opuszczać to miejsce poczuła zapach krwi. Szybko pobiegła w to miejsce, zobaczyła dwójkę z wczoraj i... zombie, niemożliwe że go nie wyczuła. Głód daje się we znaki... Chłopcy szybko się z nim rozprawili, i zobaczyli ją. Wymierzyli w dziewczynę bronią, chcieli ją zaatakować kiedy nagle poczuli powiew zimnego powietrza.Lewe oko różowowłosej do tej pory zielone zmieniło kolor na szkarłatny a prawe zaszło odrobinę słabą czerwienią i nitką złota. Pojawiły się też drobne kły. Ich przerażenie wzrosło gdy w wyciągniętej dłoni dziewczyny pojawiła się potężna kosa. W pierwszej chwili chłopcy myśleli że dziewczyna ruszyła na nich, jednak ona przebiegła między nimi i machnęła kosą, zabijając jeszcze jednego potężnego zombie.
-Mówiłam że powinniście uważać, prawda?-Spytała.
-Kim ty właściwie jesteś?-Spytał białowłosy. Czuł że coś z tą dziewczyną jest nie tak, w końcu nie każda dziewczyna ma błyszczące oczy i wymachuje kosą na prawo i lewo.
-Nie musicie tego wiedzieć...
-Gadaj!-białowłosy się zdenerwował, dziewczyna zaczęła go wkurzać jeszcze bardziej niż jego "przyjaciel".
-Kita Michiru, tyle ci wystarczy?
-Nie pytam, kim a może raczej czym jesteś?!
-Dla twojej wiadomości nazwać kogoś "czymś" jest niemiłe.-Różowowłosa naburmuszyła się jak małe dziecko, czego skutkiem było niesamowite zdziwienie naszej dwójki bishów.-Więc może wy się przedstawicie?
-Akatsuki Chika.
-Tachibana Shito.
-To teraz proste pytanie co wy tu robicie?
-Polujemy na zombie?
-Rozumiem, więc sorki że przeszkodziłam.-Miała już sobie iść kiedy przypomniało jej się że miała ich o coś jeszcze spytać.-I jeszcze jedno, jak spotkacie w okolicy shinigami albo wampira to mi powiedzcie.- pomachała im jeszcze na odchodne i zniknęła.
-Wampira?Shinigami to jeszcze, ale wampiry nie istnieją nie?-Spytał Akatsuki.
-Idziemy do Watashimoriego, może czegoś się już dowiedzieli.
-------------------------------------------------------------
I? Jak? Trochę bez sensu co? No wiem...Ale sami spróbujcie pisać z katarem. Nie wiem kiedy kolejną notkę dodam, może jak się będę lepiej czuła... Przepraszam. Do do następnej papa i buziaczki :*
Och, zapomniała bym, kochana W-S ja napisać Shonen-Ai napisać Ci mogę, ale czy wyjdzie to nie wiem.
Och, zapomniała bym, kochana W-S ja napisać Shonen-Ai napisać Ci mogę, ale czy wyjdzie to nie wiem.
niedziela, 12 sierpnia 2012
Ghost Hunt 4
Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu, dopiero po chwili zorientowała się że jest w swoim pokoju. Ściany w kolorze ciemnego indygo, a na nich rysowane kredą i farbą pentagramy i kręgi do przywoływania demonów i duchów. Sufit całkowicie różny, w kolorze bordo z czarnymi mozaikami, wijącymi się niczym winorośl. Duże okno zasłonięte bordową zasłoną, gdy wpada przez nie słońce, pokój wygląda jak skąpany we krwi. Pod nim, tak jak w każdym normalnym pokoju, stoi jeszcze biurko, niezbyt duże, na nim laptop, lampka i kilka książek. Do tego wielkie dwuosobowe łóżko, na którym właśnie leży, a obok niej wielki pluszowy miś taki.
Dostała go na urodziny od Naru i Lina, poza tym uwielbia go. Jeszcze jest duża szafa, komoda i regał z książkami. Kiedy w końcu zaczęła kontaktować, zauważyła coś dziwnego, a mianowicie to że nie jest w ubraniu które miała na sobie wczoraj, a w swojej piżamce.Czyli za dużej koszuli, rąbniętej Linowi i króciutkich spodenkach.Jej mózg zaczął szybciej pracować, i pojawiły się trzy pytania:
1.Kto ją zaniósł do łóżka?
2.Kto ją przebrał?
3.Kto do cholery śmiał to zrobić?!
Pędem ubrała się w T-shirt z napisem "Kill You!" i bojówki. Zbiegła na dół do kuchni, zastała tam Lina.Ten gdy tylko spojrzał na nią, wiedział, ta koszulka oznaczała tylko jedno, tak jak głosił napis na niej, dziewczyna chce kogoś zabić. Zdarza się,XD. Mai ma 3 takie T-shirt'y, rzadko je zakłada, zależy w jakim nastroju się obudzi. Koszulka z napisem "Fuck" z reguły gdy ma kaca, albo miała koszmary. Z napisem "Kill You" kiedy jest wściekła i ma ochotę kogoś zabić, w tedy jest niebezpieczna. I jeszcze jest jedna z napisem "I'm the devil" kiedy chce zachowywać się jak demon i kusiciel. A wkłada te koszulki na serio, bardzo rzadko. Tak więc nasz onmyouji dał jej...czekoladę. Tak czekoladę, Mai ją uwielbia (tak jak i ja XD), w ten sposub można ją najlepiej udobruchać. Bo w końcu nawet demony mają jakąś słabość.
-Więc, co się stało?-spytał. Dziewczyna pochłonięta jedzeniem czekolady, przypomniała sobie o powodzie jej złości.
-Lin, mam do Ciebie trzy pytania.
-Pytaj.
-Jeden, kto mnie wczoraj zaniusł do łóżka?
-Naru.-Lekki szok u dziewczyny, ale co się dziwić. Ten Naru, oziębły i narcystyczny, zaniusł ją do łóżka...
-Dobra. Dwa, kto mnie przebrał w piżamę? Kto do cholery jasnej śmiał to zrobić?!-warknęła. Mężczyzna odrobinę się zdziwił, i przez moment się zawahał.
-Pewnie on...-To ją już zupełnie wytrąciło z równowagi. Gdyby to był Lin to nic takiego, w końcu jak była mała to ją przebierał, tak jak i ojciec Naru. Ale Kazuya, to już przegięcie...! Tak więc dziewczyna wstała i skierowała się do wyjścia. Już ona mu dowali.
-Gdzie idziesz?
-Zabić tego dupka.-warknęła.
-A co chcesz na śniadanie?
-Emmm...coś dobrego.-posłała mężczyźnie uśmiech i wyszła. Skierowała się na górę do pokoju Shibyi, który znajdował się na przeciwko jej własnego. Drzwi jak zwykle były zamknięte, a do tego pokoju tylko i wyłącznie on miał klucz. Ale od czego ma się demoniczne moce nie? Wzięła głęboki oddech, oczy zmieniły barwę na czerwoną i złotą, pojawiły się uszy i ogon, paznokcie wydłużyły w pazury. Spróbowała otworzyć zamek pazurami....ciche klik, udało się. Weszła po cichu do ciemnego pokoju. Chłopak spał. Mai moment mu się przyglądała, wyglądał słodko, tak spokojnie. Cała złość odeszła a na ustach dziewczyny pojawił się uśmiech. Jednak nie na długo, bo po chwili zaczął dzwonić telefon. Mai chciała jak najszybciej go wyłączyć, ale chłopak był szybszy, chwycił telefon i odebrał. Po chwili zobaczył Tanyiamę, resztki snu uleciały jak dym, a chłopak rozłączył się, po chwili wstał i spojrzał na nią groźnie.
-Co ty tu robisz?
-Mieszkam?-Przypomniało jej się o porannej pobudce.
-Pytam co robisz w moim pokoju?
-Przyszłam cię obudzić.
-Jak tu weszłaś?
-Jak ma się pazury to jest całkiem prosto.A poza tym mam kilka pytań.
-Słucham.
-Ty mnie wczoraj zaniosłeś do łóżka?
-Tak.
-Ty mnie przebrałeś w piżamę?
-Tak.-Szok! To jest szok, czyli jednak on!
-Jak śmiałeś!-zaczęła przygotowywać się do ataku i po chwili ruszyła na chłopaka...
------------------------------------------------
Jestem wredna. Wiem, wiem. A teraz uruchomcie wyobraźnie i pomyślcie co zrobi Mai i czy Naruś się obroni :* Droga Wabi-Sabi czy Asye-Leona-Red znam i też lubię DGM. Ale mam pytanie Chcesz jakąś parkę z niego czy nową postać mam stworzyć? Bo nie wiem co lepsze, parka w DGM to jest jedna Lavi i Lenalee, no chyba że chcesz yaoi XD. Następna notka będzie szybko. Papa :*
piątek, 10 sierpnia 2012
Informacja
Dla osób które czytają:
1. Jeżeli macie jakieś ulubione anime i chcecie o nim poczytać, to piszcie, będą one-shot'y i może jakieś dłuższe opowiadanka.
2. Zamieszczę na tym blogu opowiadanie z Zombie Loan, oczywiście będzie po mojemu.XD
3. Na serio brakuje mi pomysłów na One-Shot'y więc proszę o pomoc.
4. Notki będą różnie,wcześniej albo później, zależy od mojej kochanej weny, co ostatnio wzięła sobie wolne na moim drugim blogu.
środa, 8 sierpnia 2012
Ghost Hunt 3
-Nawiedzony dom?
-Tak.Ostatnio przyszło do mnie młode małżeństwo.Powiedzieli że mają problem z duchami,a przynajmniej tak im się wydaje.Egzorcyzmy i inne takie nie działają,ale cóż wykonywali je podrzędni amatorzy,więc się nie dziwie.-Głos prezesa był nad wyraz spokojny,za spokojny...
-Moment Naruś,gdzie haczyk?-Dziewczyna go przejrzała XD.
-Jaki haczyk?
-Ty coś kombinujesz!
-Może...-Ten kochany,wredny uśmieszek.
-Gadaj!!!-
-"Jak łatwo ją zdenerwować"pomyślał.-Jeszcze się nie domyśliłaś?
-Naru!!!
-Jesteś taka głupia.
-O nie! Tego ci nie daruje.-I się zaczęło,brązowowłosa ruszyła na niego z mordem w oczach.Lecz ten sprawnie zrobił unik i podstawił jej nogę,czego skutkiem była efektowna gleba.
-Naprawdę jesteś głupia,sama pomyśl moment.-Mai z miną naburmuszonego dziecka zaczęła gorączkowo myśleć.Po jakiejś minucie złapała się za głowę i zwróciła do Lina.
-Lin pomóż!Proszęęęęę.-Zrobiła słodkie kocie oczka,Mężczyzna pokręcił głową z dezaprobatą.
-Pomyśl Maj,co musiałaś zrobić jak się do nas przyłączyłaś?
Po chwili zastanowienia brązowooka przypomniała sobie.
-No musiałam przekonaj Papę że nic mi nie będzie.
-I?
-Przekonać narcyza żeby mi nie dokuczał...
-I?
-Pokazać wam co potrafię.
-No właśnie.Brawo Mai.-Shibuya zaśmiał się sarkastycznie.
-Nie drażnij mnie...-ostrzegawcze warknięcie ze strony pół demona,a paznokcie wydłużyły w pazury,lepiej jej było teraz nie drażnić.Cała grupka która przyglądała,i z zaciekawieniem słuchała tej jakże ciekawej wymiany zdań,przestraszyła się.No w końcu nigdy nie widzieli pół kociego demona.
-Uspokój się,wystraszysz ich.-Dziewczyna spojrzała na zespół i zrozumiała że przestała nad sobą panować.
-Sorki,nie chciałam was przestraszyć.
-Nic się nie stało-powiedział z uśmiechem mnich który jako pierwszy,się ogarną.Podszedł do Taniyamy i pogłaskał ją po głowie.Pierwszy szok minął a potem pojawiła się przyjemność.Trzeba przyznać Hoshio ma rękę do kotów,świetnie głaszcze i drapie za uszkiem,dziewczyna aż zamruczała,na co mnich jeszcze bardziej ją głaskał.Ogonek poruszał się jak żywy,było fajnie.Ale Kazuya odrobinę się zdziwił,podobnie jak i jego asystent,znają Mai tyle czasu i nigdy nie widzieli żeby dała się komuś głaskać.No dobra czasem Naru ją troszkę głaskał,ale nigdy nikt inny.Ayako zauwarzając ich minę uśmiechnęła się wrednie.
-Co zazdrośni?-spytała,a w odpowiedzi otrzymała piorunujące spojrzenie.Sama też podeszła do dziewczyny i zaczęła ją tarmosić,mówiąc że jest jak prawdziwy kotek.Kocie instynkty.Po chwili dołączył do nich także John.Tylko Masako patrzyła na Mai z mordem w oczach.Chciała się jej pozbyć,za wszelką cenę.
-Więc kiedy jedziemy?-Zapytała Shibuyę uśmiechając się słodko.
-Na jutro macie być wszyscy gotowi,zbiórka tu o 10.-Dziewczyna mruknęła niezadowolona bo przestała być głaskana.
-Oki.-odpowiedzieli chórem.Potem Mai została zalana masą pytań typu,Jak długo z nimi pracujesz?czy Ile masz lat? itd.Biedna Neko* musiała na wszystkie odpowiedzieć,choś niektórych zdawała się nie słyszeć.Tak zleciało całe popołudnie.Wieczorem wszyscy rozeszli się do domów.Mai usiadła na tylnym siedzeniu samochodu,tuż za Linem.To był ciężki dzień.Po chwili jazdy usnęła.Naru zauważył to i uśmiechnął się,ale tak naprawdę nie udawał.Gdy dojechali do domu,ktoś musiał ją wnieść do domu i zanieść do łóżka.Pech chciał że wypadło na Shibuyę,ale chłopakowi to nie przeszkadzało.W końcu śpiąca Mai,to słodka Mai i spokojna Mai.
---------------------------------
Neko*-Kot,w moim opowiadanku możecie sobie to tłumaczyć,jako kociego demona.XD
Mam nadzieję że rozdział się spodoba.I Jeszcze jedno dzięki Asye-Leona Red za komentarz,cieszę się że komuś moje wypociny się podobają.Do następnej notki.Papa:*
-Tak.Ostatnio przyszło do mnie młode małżeństwo.Powiedzieli że mają problem z duchami,a przynajmniej tak im się wydaje.Egzorcyzmy i inne takie nie działają,ale cóż wykonywali je podrzędni amatorzy,więc się nie dziwie.-Głos prezesa był nad wyraz spokojny,za spokojny...
-Moment Naruś,gdzie haczyk?-Dziewczyna go przejrzała XD.
-Jaki haczyk?
-Ty coś kombinujesz!
-Może...-Ten kochany,wredny uśmieszek.
-Gadaj!!!-
-"Jak łatwo ją zdenerwować"pomyślał.-Jeszcze się nie domyśliłaś?
-Naru!!!
-Jesteś taka głupia.
-O nie! Tego ci nie daruje.-I się zaczęło,brązowowłosa ruszyła na niego z mordem w oczach.Lecz ten sprawnie zrobił unik i podstawił jej nogę,czego skutkiem była efektowna gleba.
-Naprawdę jesteś głupia,sama pomyśl moment.-Mai z miną naburmuszonego dziecka zaczęła gorączkowo myśleć.Po jakiejś minucie złapała się za głowę i zwróciła do Lina.
-Lin pomóż!Proszęęęęę.-Zrobiła słodkie kocie oczka,Mężczyzna pokręcił głową z dezaprobatą.
-Pomyśl Maj,co musiałaś zrobić jak się do nas przyłączyłaś?
Po chwili zastanowienia brązowooka przypomniała sobie.
-No musiałam przekonaj Papę że nic mi nie będzie.
-I?
-Przekonać narcyza żeby mi nie dokuczał...
-I?
-Pokazać wam co potrafię.
-No właśnie.Brawo Mai.-Shibuya zaśmiał się sarkastycznie.
-Nie drażnij mnie...-ostrzegawcze warknięcie ze strony pół demona,a paznokcie wydłużyły w pazury,lepiej jej było teraz nie drażnić.Cała grupka która przyglądała,i z zaciekawieniem słuchała tej jakże ciekawej wymiany zdań,przestraszyła się.No w końcu nigdy nie widzieli pół kociego demona.
-Uspokój się,wystraszysz ich.-Dziewczyna spojrzała na zespół i zrozumiała że przestała nad sobą panować.
-Sorki,nie chciałam was przestraszyć.
-Nic się nie stało-powiedział z uśmiechem mnich który jako pierwszy,się ogarną.Podszedł do Taniyamy i pogłaskał ją po głowie.Pierwszy szok minął a potem pojawiła się przyjemność.Trzeba przyznać Hoshio ma rękę do kotów,świetnie głaszcze i drapie za uszkiem,dziewczyna aż zamruczała,na co mnich jeszcze bardziej ją głaskał.Ogonek poruszał się jak żywy,było fajnie.Ale Kazuya odrobinę się zdziwił,podobnie jak i jego asystent,znają Mai tyle czasu i nigdy nie widzieli żeby dała się komuś głaskać.No dobra czasem Naru ją troszkę głaskał,ale nigdy nikt inny.Ayako zauwarzając ich minę uśmiechnęła się wrednie.
-Co zazdrośni?-spytała,a w odpowiedzi otrzymała piorunujące spojrzenie.Sama też podeszła do dziewczyny i zaczęła ją tarmosić,mówiąc że jest jak prawdziwy kotek.Kocie instynkty.Po chwili dołączył do nich także John.Tylko Masako patrzyła na Mai z mordem w oczach.Chciała się jej pozbyć,za wszelką cenę.
-Więc kiedy jedziemy?-Zapytała Shibuyę uśmiechając się słodko.
-Na jutro macie być wszyscy gotowi,zbiórka tu o 10.-Dziewczyna mruknęła niezadowolona bo przestała być głaskana.
-Oki.-odpowiedzieli chórem.Potem Mai została zalana masą pytań typu,Jak długo z nimi pracujesz?czy Ile masz lat? itd.Biedna Neko* musiała na wszystkie odpowiedzieć,choś niektórych zdawała się nie słyszeć.Tak zleciało całe popołudnie.Wieczorem wszyscy rozeszli się do domów.Mai usiadła na tylnym siedzeniu samochodu,tuż za Linem.To był ciężki dzień.Po chwili jazdy usnęła.Naru zauważył to i uśmiechnął się,ale tak naprawdę nie udawał.Gdy dojechali do domu,ktoś musiał ją wnieść do domu i zanieść do łóżka.Pech chciał że wypadło na Shibuyę,ale chłopakowi to nie przeszkadzało.W końcu śpiąca Mai,to słodka Mai i spokojna Mai.
---------------------------------
Neko*-Kot,w moim opowiadanku możecie sobie to tłumaczyć,jako kociego demona.XD
Mam nadzieję że rozdział się spodoba.I Jeszcze jedno dzięki Asye-Leona Red za komentarz,cieszę się że komuś moje wypociny się podobają.Do następnej notki.Papa:*
poniedziałek, 23 lipca 2012
Ghost Hunt 2
Zaskoczenie
-Taniyma Mai,demon.
Oczy wszystkich zwróciły się ku dziewczynie.
-Demon?Nie kpij sobie.-Masako zawzięcie próbuje się jakoś odegrać za to co jej powiedziałam.Ale przecież powiedziałam prawdę,bolesną ale prawdę.-Demon.Haha,śmieszna jesteś.Naprawdę sądzisz że ktoś ci uwierzy,mała smarkulo?Hahaha.-O nie tego jej płazem nie puszcze,jak nie wierzy to jej pokarzę.Już miałam coś zrobić,ale Naru to przewidział i ubiegł mnie.
-Mai na prawdę jest demonem.A właściwie pół demonem.-Wszyscy jakby nagle pobledli i spojrzeli na mnie z przerażeniem.
-Serio Shibuya?Weź nie żartuj sobie.-Takigawa nie mógł do końca uwierzyć podobnie jak i wszyscy,ale Kazuya nigdy nie kłamie.
-Nie żartuję,Mai.
-Tak jest "mój panie i władco"-Sarkazm górą.Wzięłam głęboki oddech a na mojej głowie pojawiły się kocie uszka,no i pojawił się również ogon(każdy powinien wiedzieć gdzie-.dop.aut.).Moje oczy zmieniły barwę jedno było złote a drugie czerwone.Pomachałam ogonkiem,zastrzygłam uszkami i ta cała miko podeszła do mnie,zaczynając sprawdzać czy są prawdziwe.Dobra nic nie powiem mimo że to wnerwiające.-Już?Skończyłaś?-zaczęła głaskać mnie po głowie i mówić że jestem słodka.Zaraz potem dołączył się Hosho i John.Masako z przerażeniem gapiła się jak by zobaczyła nie wiadomo co.No dobra pojawiły się na mnie kocie uszy i ogon ale ona powinna mieć z czymś takim do czynienia na okrągło,w końcu jest niedoszłym medium,widzieć powinna.-Dla niewiedzących,jestem pół demonem,potrafię przyzywać inne demony,z duchów i zmór czynić moje chowańce.Bardzo proste nie?Kontroluję też ogień i lód.Ayako puść mnie w końcu!!!-Niech mnie puści bo mnie szlag zaraz trafi.
-Ale jak to możliwe że jesteś demonem Mai?-John,taki słodki i durny
-Normalnie mama była człowiekiem,spotkała demona,czyli tatę,się chajtnęli i tak oto urodziłam się ja.Proste nie?
-A co z twoimi rodzicami teraz jest?-Durny mnich po co o to pyta nie jego sprawa.
-Nie żyją,Ojca egzorcyzmowali a matkę zabili.Mnie przetrzymywali w jakiejś celi,związali łańcuchami i takie tam.Ale kiedy nadarzyła się okazja pozabijałam ich i uciekłam.Potem zajął się mną ojciec Naru.-No to moja krótka historia ich zszokowała.Heh co poradzić.
-Jak to zabiłaś??!!!-Zbiorowa reakcja.
-To zwykła morderczyni i nic więcej.Wiedziałam że mam rację.-Durna Masako niech się chrzani.
-Wysłanie w otchłań piekielną to jak zabicie nie?-Jeszcze większe osłupienie a zarazem przerażenie ze strony moich słuchaczy.
-Starczy o historii Mai.Mamy robotę.-Jak zawsze opanowany i spokojny Kazuya.
-No właśnie Naru jaką?
-Chwila moment.O co chodzi z tym całym Naru?-jeszcze się nie skapnął biedny Takigawa.
-Naru to przezwisko Kazuyi,ja i jego ojciec tak na niego mówimy,ponieważ jest Narcystą.Jeszcze się nie połapaliście?
-A,rozumiem czyli teraz będzie Naru.-I gdyby spojrzenie mogło zabijać mnich leżał by martwy.
-A więc co to za robota?-No Ayako w końcu się odezwała.
-Nawiedzony dom.
-Ale jak to możliwe że jesteś demonem Mai?-John,taki słodki i durny
-Normalnie mama była człowiekiem,spotkała demona,czyli tatę,się chajtnęli i tak oto urodziłam się ja.Proste nie?
-A co z twoimi rodzicami teraz jest?-Durny mnich po co o to pyta nie jego sprawa.
-Nie żyją,Ojca egzorcyzmowali a matkę zabili.Mnie przetrzymywali w jakiejś celi,związali łańcuchami i takie tam.Ale kiedy nadarzyła się okazja pozabijałam ich i uciekłam.Potem zajął się mną ojciec Naru.-No to moja krótka historia ich zszokowała.Heh co poradzić.
-Jak to zabiłaś??!!!-Zbiorowa reakcja.
-To zwykła morderczyni i nic więcej.Wiedziałam że mam rację.-Durna Masako niech się chrzani.
-Wysłanie w otchłań piekielną to jak zabicie nie?-Jeszcze większe osłupienie a zarazem przerażenie ze strony moich słuchaczy.
-Starczy o historii Mai.Mamy robotę.-Jak zawsze opanowany i spokojny Kazuya.
-No właśnie Naru jaką?
-Chwila moment.O co chodzi z tym całym Naru?-jeszcze się nie skapnął biedny Takigawa.
-Naru to przezwisko Kazuyi,ja i jego ojciec tak na niego mówimy,ponieważ jest Narcystą.Jeszcze się nie połapaliście?
-A,rozumiem czyli teraz będzie Naru.-I gdyby spojrzenie mogło zabijać mnich leżał by martwy.
-A więc co to za robota?-No Ayako w końcu się odezwała.
-Nawiedzony dom.
czwartek, 19 lipca 2012
Ghost Hunt 1
Moja historia Ghost Hunt w której większość zdarzeń jest pozmieniana.
Spotkanie
-Mai zbieramy się-och,mój kochany "pan i władca" znów ma dla mnie jakąś robotę.A już myślałam że dzisiaj sobie odpocznę.Ale nie,on zawsze musi coś znaleźć.Hej jestem Taniyama Mai i jestem asystentką "Narusia" czyt.Shibuya Kazuya,szefa SPR(Shibuya Psychic Research).Zajmujemy się paranormalnymi zjawiskami.Jest jeszcze Lin Kojo,tylko on mnie rozumie.Dzisiaj mam poznać tę ich całą grupę.No cóż dotej pory nie miałam okazji ich poznać,bo wykonywałam zadanie.Całkiem łatwo mi poszło,zawsze tak jest gdy jest się,a nie powiem wam.Moja mała tajemnica.
-Mai.- Echhh ten ton jak zawsze zimny,szkoda.
-Przyjdę do biura za 15 min ok?-Zawsze można mieć nadzieję że się zgodzi.
-Niech Ci będzie ale za 15 minut masz być na miejscu.-Władczy jak zawsze ale udało się mam 15 minut.
-Okej "panie i władco"-kocham go wkurzać.Żadnej dogryzki tylko krzywe i zamrażające spojrzenie zimno!!!No i poszli razem z Linem do biura a ja sobie jeszcze polerze.Haha.Zaraz zasnę jest mi cieplutko i mięciutko... Dryyyyyńńńńńńńń.Wnerwiona odbieram telefon.
-Kto kurwa!!!!!!!!
-Mai miałaś tu byś pół godziny temu-Ups Naru jest wściekły,mówi zbyt spokojnie.
-Sorka Naru ale zasnęło mi się.
-To się rusz widzę cię tu z 2 minuty.
-Okej,okej tylko się nie złość.
Dobra wstałam i w rekordowym tempie doprowadziłam się do porządku.No to czas lecieć.Wyskoczyłam przez okno i jak zawsze skacząc po drzewach i dachach dotarłam do biura w minutę.Szybka jestem no nie?Jak zwykle przez okno wskoczyłam do pokoju.
-Hejka Naru,sorry za spóźnienie.-wygląda na to że wzbudziłam spore zainteresowanie,wszyscy się na mnie gapili.
-No co?
-Wreszcie jesteś Mai ale mam prośbę,naucz się wchodzić przez drzwi,w końcu do tego służą,głupia.-znowu mnie obraził ale ja się nie dam.
-Liiinn, Naru jest dla mnie niedobry,kazał być za dwie minuty,ale jak bym wchodziła po schodach i przez drzwi to zajęło by mi więcej czasu.A przez okno jest najszybciej i najwygodniej.
-Ehhhhhh.Znowu się zaczyna.-tylko tyle ze strony Lina,reszta gapi się na nas jak na jakieś zwierzęta w klatkach.Jakieś dzikie okazy.
-A wy nie macie co robić,tylko się gapicie?
-Sorry...-I tyle ze strony wysokiego blondyna,jako pierwszy się odezwał.
-Może się przedstawicie.-Jakże trafna sugestia ze strony Shibui.-Pokiwali głowami i zaraz mabrali więcej pewności.
-Cześć jestem Hosho Takigwa i jestem mnichem-jaki durny wyszczerz.
-Hakaisou.-Jak zawsze potrafię odgadnąć ma za długie włosy jak na mnicha.Och,po prostu przepiękna mina haha.A przy okazji wszyscy w breht.
-Ja jestem Ayako Matsuzaki,miko-wielki uśmiech,ta pewność siebie aż razi po oczach.
-Naru czy miko to nie przypadkiem młode dziewice,ona nie wygląda na taką.-Wielki rumieniec ze złości i punkt dla mnie.
-Uważaj na słowa dziewucho.-poczekaj już się boję.Ale le znów rozśmieszyłam publiczność.Hihi.
-Witaj jestem John Brown,jestem egzorcystą.-ładny
-Szkoda że jesteś egzorcystą.
-Czemu?
-Bo jesteś słodki,ale niestety jesteś księdzem.
-Ekhem...
-Tak Naruś?
-Mogła byś nie flirtować w pracy?
-Co zazdrosny?
-O twoją głupotę na pewno nie.-a to jeden.
-Hara Masako-chwila skądś ją znam.
-Ta z telewizji?
-Tak.-ale dumna
-Niedoszłe medium.
-Coś powiedziała?-Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie i Masako.
-To co słyszałaś,ale dobrze powtórzę niedoszłe medium.
-Ty mała smarkulo co ty niby wiesz?-zezłościła się i dobrze niech się pownerwia.
-Potrafisz widzieć duszę i czasem się z nimi porozumieć ale nie posiadasz żadnych zdolności psychicznych.
-A ty kim niby jesteś?-Ma biedna nadzieję że się odgryzie.Ale dobrze powiem wam.
-Taniyama Mai,demon.
------------------------------------
I jak pierwsza notka,mam nadzieję że się spodobała.Komentujcie.
Spotkanie
-Mai zbieramy się-och,mój kochany "pan i władca" znów ma dla mnie jakąś robotę.A już myślałam że dzisiaj sobie odpocznę.Ale nie,on zawsze musi coś znaleźć.Hej jestem Taniyama Mai i jestem asystentką "Narusia" czyt.Shibuya Kazuya,szefa SPR(Shibuya Psychic Research).Zajmujemy się paranormalnymi zjawiskami.Jest jeszcze Lin Kojo,tylko on mnie rozumie.Dzisiaj mam poznać tę ich całą grupę.No cóż dotej pory nie miałam okazji ich poznać,bo wykonywałam zadanie.Całkiem łatwo mi poszło,zawsze tak jest gdy jest się,a nie powiem wam.Moja mała tajemnica.
-Mai.- Echhh ten ton jak zawsze zimny,szkoda.
-Przyjdę do biura za 15 min ok?-Zawsze można mieć nadzieję że się zgodzi.
-Niech Ci będzie ale za 15 minut masz być na miejscu.-Władczy jak zawsze ale udało się mam 15 minut.
-Okej "panie i władco"-kocham go wkurzać.Żadnej dogryzki tylko krzywe i zamrażające spojrzenie zimno!!!No i poszli razem z Linem do biura a ja sobie jeszcze polerze.Haha.Zaraz zasnę jest mi cieplutko i mięciutko... Dryyyyyńńńńńńńń.Wnerwiona odbieram telefon.
-Kto kurwa!!!!!!!!
-Mai miałaś tu byś pół godziny temu-Ups Naru jest wściekły,mówi zbyt spokojnie.
-Sorka Naru ale zasnęło mi się.
-To się rusz widzę cię tu z 2 minuty.
-Okej,okej tylko się nie złość.
Dobra wstałam i w rekordowym tempie doprowadziłam się do porządku.No to czas lecieć.Wyskoczyłam przez okno i jak zawsze skacząc po drzewach i dachach dotarłam do biura w minutę.Szybka jestem no nie?Jak zwykle przez okno wskoczyłam do pokoju.
-Hejka Naru,sorry za spóźnienie.-wygląda na to że wzbudziłam spore zainteresowanie,wszyscy się na mnie gapili.
-No co?
-Wreszcie jesteś Mai ale mam prośbę,naucz się wchodzić przez drzwi,w końcu do tego służą,głupia.-znowu mnie obraził ale ja się nie dam.
-Liiinn, Naru jest dla mnie niedobry,kazał być za dwie minuty,ale jak bym wchodziła po schodach i przez drzwi to zajęło by mi więcej czasu.A przez okno jest najszybciej i najwygodniej.
-Ehhhhhh.Znowu się zaczyna.-tylko tyle ze strony Lina,reszta gapi się na nas jak na jakieś zwierzęta w klatkach.Jakieś dzikie okazy.
-A wy nie macie co robić,tylko się gapicie?
-Sorry...-I tyle ze strony wysokiego blondyna,jako pierwszy się odezwał.
-Może się przedstawicie.-Jakże trafna sugestia ze strony Shibui.-Pokiwali głowami i zaraz mabrali więcej pewności.
-Cześć jestem Hosho Takigwa i jestem mnichem-jaki durny wyszczerz.
-Hakaisou.-Jak zawsze potrafię odgadnąć ma za długie włosy jak na mnicha.Och,po prostu przepiękna mina haha.A przy okazji wszyscy w breht.
-Ja jestem Ayako Matsuzaki,miko-wielki uśmiech,ta pewność siebie aż razi po oczach.
-Naru czy miko to nie przypadkiem młode dziewice,ona nie wygląda na taką.-Wielki rumieniec ze złości i punkt dla mnie.
-Uważaj na słowa dziewucho.-poczekaj już się boję.Ale le znów rozśmieszyłam publiczność.Hihi.
-Witaj jestem John Brown,jestem egzorcystą.-ładny
-Szkoda że jesteś egzorcystą.
-Czemu?
-Bo jesteś słodki,ale niestety jesteś księdzem.
-Ekhem...
-Tak Naruś?
-Mogła byś nie flirtować w pracy?
-Co zazdrosny?
-O twoją głupotę na pewno nie.-a to jeden.
-Hara Masako-chwila skądś ją znam.
-Ta z telewizji?
-Tak.-ale dumna
-Niedoszłe medium.
-Coś powiedziała?-Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie i Masako.
-To co słyszałaś,ale dobrze powtórzę niedoszłe medium.
-Ty mała smarkulo co ty niby wiesz?-zezłościła się i dobrze niech się pownerwia.
-Potrafisz widzieć duszę i czasem się z nimi porozumieć ale nie posiadasz żadnych zdolności psychicznych.
-A ty kim niby jesteś?-Ma biedna nadzieję że się odgryzie.Ale dobrze powiem wam.
-Taniyama Mai,demon.
------------------------------------
I jak pierwsza notka,mam nadzieję że się spodobała.Komentujcie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



